Piafka

Domek dla królika

czwartek, 12 listopada 2015
| 14 komentarzy
Zwierzaki towarzyszą nam w naszych życiach. Stają się przyjaciółmi, kompanami zabaw, członkami naszych rodzin. Często jednak sklepy nie dostarczają produktów pozwalających na urządzenie naszym małym pupilom ich własnych kątów do mieszkania. Dlatego mój króliczek dostał własnoręcznie zrobiony domek.


Jak wspominałam w moim podsumowaniu października, udało mi się wygrać konkurs na najpiękniejszy balkon 2015 roku w organizowany przez Moje Mieszkanie. Mam typowy balkon w bloku, czyli mały (ma niecały metr na 5 metrów, więc przede wszystkim jest wąski). O samym urządzaniu takiego pomieszczenia napiszę Wam innym razem, nie chcę Was przytłoczyć zdjęciami. Dekoracje balkonowe możecie zobaczyć: tutaj. Dzisiaj pokażę Wam królestwo żyjącego tam króliczka :)

Zacznijmy od tego, że króliki mogą żyć na balkonie, nawet takim zwykłym, nieosłoniętym. Oczywiście musi być dobrze zabezpieczony, tak żeby zwierzak nie wypadł, a żadne koty czy ptaki nie mogły go skrzywdzić. Zainteresowanych tematem odsyłam na forum poświęcone królikom. Mój balkon jest nie tylko zabezpieczony, ale również zabudowany. Dzięki temu nic nie pada do środka, nie wieje, a w ziemie jest zdecydowanie cieplej. Najwięcej zimna dostaje się przez podłogę, dlatego na płytki położyłam takie zielone płyty, którą daje się pod panele podłogowe, na nie folię budowlaną, a na samą górę wykładzinę. Folia jest konieczna, bo w przypadku wypadków króliczka płyta zachowałaby się jak gąbka i, delikatnie mówiąc, bardzo by śmierdziało ;-) W lecie z kolei, zostaje tylko wykładzina, a w jednym z domków nie ma jej wcale. Królik ma możliwość ochłodzenia się na zimnej płytce, schowania się w cieniu, a jakby noc była zimniejsza to nie zmarznie dzięki wykładzinie.

Wcześniej miałam bardzo dużą klatkę - około 120cm x 80cm, ale ona zajęłaby za dużo miejsca na balkonie. Dlatego zdecydowałam się zbudować króliczkowi jego własne królestwo. Zaczęłam od zaprojektowania wszystkiego. Chciałam żeby domki miały piętro, zmuszając zwierzaka do ruchu. Ale potrzebne są też miejsca, w których może się całkiem schować - jedno z wykładziną, a drugie bez. Uznałam też, że lekko odnowię poprzedni domek malucha i również go wstawię w nowe miejsce. Zmierzyłam również platformy łączące domki, żeby nie były za małe dla królika i żeby mógł spokojnie po nich wejść. Nie byłam pewna kolorystyki i zrobiłam sobie wizualizację ;)


Zaprzyjaźniony stolarz dociął mi większość elementów, mogłam zaczynać pracę. Nowy domek zrobiłam w sama z pomocą taty przy trzymaniu niektórych elementów. Wcześniejszy dociął i złożył w całość tata, a że uparłam się na okienka, okiennice i inne ozdoby, resztę robiłam ja. Zobaczycie jakie metamorfozy przeszedł zaraz na zdjęciach.


Elementów dużo nie było, ale zabawy ze wszystkim już tak. Najpierw narysowałam wzory, które następnie powycinałam elektryczną piłą włosową. Wyciętych króliczków nie wyrzucałam, planowałam z nich zrobić paśnik. Potem przyszło szlifowanie. Sklejka na kantach jest dość ostra, a nie chciałam żeby królik zrobił sobie krzywdę. Nie mogły zostać żadne drzazgi.


Początkowo chciałam zrezygnować z ozdobnych łuczków u góry (miałam już dość wycinania i szlifowania ;-)), ale jakiś taki pusty był bez nich domek. Po wyschnięciu kleju wszystko było już stabilne i mogłam zabrać ze sobą do domu na kolejny etap - malowanie. To już czysta przyjemność i w końcu złożyłam wszystko w całość. Docięłam wykładzinę i domek mógł stanąć na miejscu. Zobaczcie, jak się prezentuje na balkonie.


Królik miał też uszyte przeze mnie siedzisko w gwiazdki, ale dość szybko dał do zrozumienia, że nie będzie z niego korzystał. Wytargał je z domku i wyrzucił na środek wykładziny :)



Szukając w necie zabawek dla królików, trafiłam gdzieś na takie kółka połączone drewienkiem, na które można nadziać owoce. Królik wtedy musi się trochę namęczyć żeby zjeść swój przysmak. Wykorzystałam decoupage żeby ozdobić kółka wizerunkami króliczków.


Wspominałam Wam o starym domku. Zobaczcie, jaką długą drogę przeszedł. Powstał w 2011 roku, najpierw był po prostu biały, potem ozdobiony, a teraz dostosowany do kolorystyki całej klatki. Zrobiony tanim kosztem z plecówek, które gdzieś znaleźliśmy w domu oraz drewnianych listewek. Mimo to, trzyma się świetnie do dziś. Dzidzia to mój królik :)


Mój królik miał dużą, zieloną kuwetę. Zupełnie nie pasowała do reszty. Szkoda mi było ją wyrzucać i kupować nową, dlatego ją pomalowałam. Zmatowiłam plastik, położyłam podkład i pomalowałam. Farba trzyma się świetnie.

Zwiedzanie :)


I jak Wam się podoba? Muszę przyznać, że jak zobaczyłam efekt, to nie żałowałam czasu, jaki mi to zajęło. Uwielbiam ten zakątek mojego balkonu.

14 komentarzy
  1. Domek wygląda bardzo fajnie pytanie brzmi jak wygląda to od strony praktycznej? Czy te wszystkie 'ozdoby' i dodatki w domu nie zostaną przez królika zjedzone ? Może Twój królik jest nadzwyczajny jednakże nie widziałam nigdzie np. kuwety... Mam nadzieję, że Twoja praca nie pójdzie na marne bo widać że się strasznie napracowałaś a gryzonie jak to gryzonie... lubią podgryzać w szczególności drewno :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od strony praktyczniej jest lepiej niż dobrze :) Mój królik nigdy nie nadgryzał niczego, ma specjalny pieniek od tego, a też niechętnie. Wszystko jest wykonane ze sklejki wodoodpornej, więc zawsze mogę umyć, przetrzeć, wyszorować i jest jak nowe. Kuweta jest nawet tutaj na zdjęciach (5 od dołu), przemalowałam ją żeby pasowała. Królik mieszka już tak pół roku i jest super, kica jak szalony (mimo choroby i podeszłego wieku). A wcześniejszy domek ma już 4 lata i też się super sprawdza.

      P.S. Króliki to nie gryzonie ;-) To czy podgryzają zależy już od osobnika. Mój nadgryzł ścianę, spróbował kawałek kabla, ale nic poza tym.

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Królik może mieszkać zimą na zewnątrz jeśli stopniowo przyzwyczai się do zimna i wykształci futro zimowe. Ja mam zabudowany balkon więc odpada mi problem śniegu, deszczu, a do tego jest cieplej niż na zewnątrz. Cieszę się, że domek się podoba :)

      Usuń
  3. Coś wspaniałego! Wykonałaś ogrom pracy, ale widać, że króliś zadowolony :) Dobrze, że ma miejsce do swobodnego kicania. Serce mi się ściska, kiedy widzę króliki w klatkach, które nie są w ogóle wypuszczane. Tym bardziej, że sama mam uszatego w domu, który bez przerwy lata wolny i widzę jaką radość sprawia mu ta wolność :) Edziu też ma domki - jeden z surowego drewna, a drugi materiałowy, ale nie są tak efektowne jak Twój. Z resztą szkoda byłoby pracy, bo to istny diabeł w postaci anielskiej ;) Jego zęby nie przepuszczą najmniejszej okazji do zbadania terenu.
    Nie wiem czy znasz, ale polecam też stronę miniaturkabeztajemnic.pl, gdzie jest masa bezcennej wiedzy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Błąd w linku mi się wdarł. Końcówka .com, a nie .pl :)

      Usuń
    2. Cieszę się, że Ci się podoba :) Dla małych diablików najfajniejsze są domki zrobione z gałęzi drzewek, potrafią być cudne, a pracy nie trzeba tak dużo włożyć. Stroną oczywiście znam :D Bez niej to pewnie nic bym nie wiedziała o królikach. Mój domek niestety od tygodnia stoi pusty, bo króliczek przegrał z chorobą. Zobaczymy czy jacyś przyszli mieszkańcy potraktują domek łagodnie :)

      Usuń
    3. Bardzo mi przykro... Ściskam mocno w takim razie!

      Usuń
  4. jakie wymiary ma jedna wieżyczka ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ok.35 cm x 35 cm, wysokie mniej więcej na 70cm. Mój królik był malutki ;-)

      Usuń
  5. Świetny kącik. Tak z ciekawości to jaki jest przybliżony koszt?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kupiłam całą płytę sklejki, która kosztowała ok. 90 zł. Po zrobieniu domku zostało mi pół płyty jeszcze.

      Usuń
  6. Wspaniałe ! :) jestem zachwycona :) ja kompletnie nie mam talentu do takich rzeczy a nie ma też ich gdzie kupić:( powinnaś sprzedawać takie cuda :D ja dla swoich króliczków właśnie szukam inspiracji na nowy dom :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może kiedyś ;-) W takich projektach ważniejsze niż talent są cierpliwość i umiejętności, a tego można się nauczyć ;-)

      Usuń