Piafka

Blogowigilia 2015 - relacja

wtorek, 22 grudnia 2015
| 13 komentarzy

Trochę zniknęłam ze świata internetu, pochłaniają mnie przygotowania do Świąt. Uwielbiam wymyślanie prezentów, przygotowywanie ich (wiele moich podarków robię własnoręcznie), pakowanie, a także, a może przede wszystkim dekorowanie domu. Chociaż obiecałam sobie, że w tym roku choinka będzie stała już w połowie grudnia i nie będzie konieczności pośpiechu, wszystko i tak robię na ostatnią chwilę. Chorowanie na prawdę potrafi popsuć wszelakie plany, ale właśnie z powodu zmęczenia nie stresuję się, że coś nie będzie dopięte na ostatni guzik. Najwyżej nie będzie części dekoracji ;-) Zdjęcia z mojego mieszkania w świątecznej aurze pokażę Wam już po Wigilii, kiedy minie szał zakupów, pieczenia i sprzątania i będzie można na spokojnie nadrobić zaległości blogowe. A teraz krótka relacja z Blogowigilii 2015!  Dużo zdjęć nie będzie, wolałam się skupiać na ludziach niż na aparacie.

Wejściówkę na Blogowigilię wygrałam w konkursie organizowanym przez Kasię z Twoje DIY. Cieszyłam się, jak głupia, bo bardzo chciałam pojechać i zobaczyć, jak wyglądają takie spotkania blogerskie. Jeszcze na żadnym nie byłam! Naczytałam się, naoglądałam zdjęć i filmów z poprzednich edycji i wszyscy bez wyjątku polecali tą imprezę. Nie zastanawiając się długo, kupiłam bilet na pociąg i w drogę!


Zacznę od tego, że Blogowigilia mi się podobała. Spodziewałam się trochę więcej "zorganizowanych aktywności", gdzieś czytałam o wspólnym lepieniu pierogów rok temu czy jeździe na łyżwach. Tym razem były jedne warsztaty - z dekorowania poinsecji. Niestety dotarłam na nie pod sam koniec i wszyscy byli bardzo skupieni na skończeniu swoich prac i wrzuceniu fotek na instagrama (najpiękniejszy kwiatek wygrywał bon), przez co nikogo nowego nie poznałam. 


Na pewno impreza była zorganizowana bardzo dobrze. Wiem, jak trudno przygotowuje się takie wydarzenie dla 150 osób, a co dopiero dla kilku setek ludzi! Wielkie gratulacje i ukłony dla organizatorek - Ilony i Anny! Osobiście pewnie wybrałabym inny lokal - w tym, moim zdaniem, wszystko było zbyt rozrzucone i znalazło się trochę za mało miejsc siedzących. No tak, ale po co siedzieć na imprezie? Żeby zjeść! Dzięki Tesco można było skosztować na prawdę pysznych dań. Za to wystrój wnętrza genialny! Było za ciemno i zbyt tłoczno na zdjęcia, ale jak będziecie w Warszawie koniecznie zaglądnijcie do Klubu Capitol zobaczyć, o co mi chodzi (m.in. mistrzowskie ukrywanie drzwi).


Atrakcji było sporo, ale nie pokażę Wam wielu zdjęć, bo jakoś bardzo mnie zainteresowały. Zdjęcie z fotobudki to miła pamiątka, ale jedno mi wystarczy ;-) Jeśli jesteście ciekawi, to opisy znajdziecie na pewno w innych relacjach. Mi się bardzo podobał występ Edi Maciejewskiej, która nie tylko zatańczyła, ale też zaśpiewała. Świetnym pomysłem było połączenie imprezy z akcją charytatywną. Można było zostawić swoją rzecz od serca , która trafi do licytacji, a pieniądze zostaną przekazane na WOŚP. Chociaż sama nie zdążyłam nic przygotować, bardzo Was zachęcam do wspierania akcji. 


Pod koniec świetne zakończenie - koncert rockowy Antyradio Cover Band! Nie spodziewałam się tak dobrej muzyki.


Jak się odnaleźć na Blogowigilii nie znając nikogo?


Teraz się wyda - nie znam popularnych blogerów! Kojarzę garstkę osób, ale raczej ze słyszenia, parę razy byłam może na ich stronach, ale na żywo większości pewnie bym nie rozpoznała. Blogi, które odwiedzam regularnie są związane z wnętrzami i DIY. Szybko się zorientowałam, że większość autorów moich ulubionych miejsc zostaje w domu i dekoruje, a nie wybywa do stolicy imprezować. Też się chwilę wahałam... No, ale bilety już kupione, to szkoda, żeby się zmarnowały. 

Co można zrobić nie znając nikogo? Najlepiej zacząć na facebooku. Pierwsze osoby jadące z Krakowa poznałam wirtualnie na stronie wydarzenia. Wcześniej nigdy ich nie spotkałam, nie rozmawiałam. Z Justyną spotkałyśmy się na dworcu, z Kasią wymieniłyśmy się telefonami i umówiłyśmy na kontakt w Warszawie. Wiedząc, że spotka się chociaż jedną osobę, która też nikogo nie zna, jest raźniej, bardziej się chce jechać. 

Kolejka do wejścia także sprzyja zawieraniu znajomości. Podobnie, jak w wielu innych miejscach, łatwiej zagaduje się do osób, które stoją same, niż do grup znajomych. Za Kasią i mną stała Karolina i już kolejna znajomość ;-) 

No ok, ale co dalej? Chyba idea tego spotkania jest taka, żeby poznać więcej nowych osób. W moim przypadku najwięcej rozmawiałam podczas jedzenia (mało stolików było i trzeba się było przysiąść do kogoś), warsztatów (a właściwie kolejki do nich) i w łazience (przecież trzeba ładnie wyglądać, a poprawianie makijażu trwa!). Większość osób prowadzących bloga jest otwarta i miła, nie ma się czego bać i warto po prostu rozmawiać. Jeśli wybieracie się na taką imprezę, to się nie stresujcie, na pewno będzie więcej osób, które nikogo nie znają, a chętnie nawiążą kontakty. 

Pewnie część osób myśli, że ma małego bloga, którego nikt nie zna, to nie wypada się odzywać do "tych popularnych". Z tego, co słyszałam i czytałam, oni też są ludźmi i też chętnie poznają innych ;-) Ale nie wiem, jak to jest w praktyce, bo wiecie, nie kojarzę, kto jest sławny. I chyba jestem jakaś dziwna, bo w ogóle mnie nie kręci poznawanie gwiazd, czy to internetu, czy muzycznych, czy jakichkolwiek innych. Boi po co mi selfie ze znanym youtuberem czy uścisk dłoni świetnie zarabiającej blogerki modowej? Może to nienormalne, ale dla mnie to ludzie tacy sami, jak wszyscy inni i jedynie mogę im pogratulować sukcesu, a może podpytać o jakieś wskazówki, jeśli są z tej samej branży co ja. 

Małe wskazówki dla wszystkich wybierających się na przyszłoroczną Blogowigilię: zróbcie sobie wizytówki! To świetny sposób na zostanie zapamiętanym. A druga, nawet ważniejsza, nie chowajcie się za telefonem. Przyjechaliście poznawać ludzi, tych prawdziwych, z krwi i kości, a nie wirtualnych! Ah i odwieczny problem: w co się ubrać na Blogowigilię? Przede wszystkim załóżcie coś, w czym czujecie się swobodnie! Na spotkaniu można było spotkać zarówno bardzo eleganckie osoby, jak i ludzi w jeansach i sportowych butach. 

Miło było poznać tych, co poznałam, mam nadzieję zobaczyć Was za rok! 

Pozdrawiam,
Kaja

Edit: i właśnie oglądając zdjęcia na stronie Blogowigilii zorientowałam się, że było tam co najmniej kilka osób, które obserwuję wirtualnie i bardzo chciałam poznać :/ Zdecydowanie było tam za ciasno i ciemno :( 


13 komentarzy
  1. Fajnie, że się poznałyśmy:) Sympatyczna z Ciebie Piafka;)

    OdpowiedzUsuń
  2. W kolejce poznaje się super ludzi, potwierdzam! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za komuny chyba wszyscy wszystkich znali i wszyscy byli super :D

      Usuń
  3. Wygodne buty, o ja głupia chciałam być wyższa, a cierpiałam przez obcasy i jak najszybciej chciałam wyjść. Trochę też przez lokal i brak miejsca do siedzenia, bo wszystko inne było ok. Z przyjemnością dodaję teraz do obserwowanych Twój blog, bo lubię tą tematykę i blogerów. Chociaż znam prawie wszystkich, a szczególnie tych popularnych to nigdy nie mam odwagi, żeby podejść. Może za rok ? :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pocieszę Cię, że w płaskich butach nogi też bolały ;-) Cieszę się, że Ci się tutaj podoba i zapraszam! Za rok na pewno się uda! Czasem wystarczy uśmiech i obcasy dodające pewności siebie ;-)

      Usuń
  4. Dlaczego mnie ludzie poznają ZAWSZE w trakcie jedzenia? :D I tak był szał, że się odezwałam, bo zazwyczaj milczę :p
    Pozdrówki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie jakieś prawo Murphiego :D

      Usuń
  5. My się nie poznałyśmy ale witaj ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo mi miło, że występ Ci się podobał! Dziękuję! <3

    OdpowiedzUsuń