Piafka

Kilka słów o wykańczaniu mieszkania

wtorek, 19 kwietnia 2016
| 13 komentarzy


Każdy, kto choć raz remontował mieszkanie, wie, że najtrudniej przychodzi wykończenie wszystkiego na samym końcu. Te małe głupoty, które jednak wpływają na wygląd wnętrza, bo detale i dodatki potrafią odmienić każde pomieszczenie, dlatego warto o nie zadbać. Wiecie, jak to jest, da się żyć i nikomu się już nie chce/nie ma siły na upiększenie, dopieszczenie mieszkania. 

Choć w naszym mieszkaniu żyjemy już 2 lata, wciąż sporo rzeczy nie jest skończona. Tu listwy nie są przyklejone i uszczelnione, tam zabrakło kontaktu, a sklep jakoś nie po drodze, a jeszcze gdzie indziej nikomu nie chciało się powiesić karnisza. Znacie to, prawda? Ostatnio jest mnie na blogu trochę mniej, bo postanowiłam wreszcie skończyć różne sprawy, przestać odkładać na wieczne jutro. Czuję, że muszę zamknąć kilka rozdziałów, by otworzyć kolejne. Robię to małymi kroczkami, ale każdego dnia przybliżam się do końca. Efekt końcowy z pewnością Wam pokażę ;-)

Oglądając zdjęcia mieszkań w Internecie (także na blogach) można się załamać. Niby zwykłe wnętrza, ale wszystko jest w nich takie idealne! Zdradzę Wam sekret - przed zrobieniem sesji mieszkania jest ono dokładnie sprzątane, a aparat sprytnie omija niewygodne miejsca. Na ścianie widać jakieś mazy i pęknięcia? Żaden problem! Od czego jest Photoshop. Podobnie z brzydkimi kablami, niewykończonymi elementami (zwróćcie uwagę, że w wielu katalogach lampy stołowe nawet nie mają kabli, zasilane są pewnie pozytywną energią a włącza się je siłą umysłu). Chyba nie znam prawdziwego mieszkania, w którym wszystko byłoby idealne, zawsze się coś znajdzie. A najgorsze, że jak tylko się coś skończy to pojawiają się nowe sprawy, bo przecież rzeczy się zużywają. Niekończąca się opowieść! Macie jakiś magiczny sposób na poradzenie sobie z tym problemem? Bo mój jest bardzo prosty i praktyczny: zebrać się w sobie i po prostu wszystko skończyć. Im dłużej coś odkładamy na przyszłość, tym trudniej będzie nam to wykonać.

Jak wykończyć mieszkanie, by nie zwariować?

Przede wszystkim zróbcie sobie listę wszystkich rzeczy, które musicie skończyć. Warto ułożyć je w odpowiedniej kolejności: te najważniejsze, utrudniające życie lub rzucające się w oczy i denerwujące, umieśćcie na samej górze. Aby wszystko poszło sprawnie i szybko, warto trzymać się paru zasad:

- nie zaczynać kolejnych rzeczy z listy, jeśli poprzednie nie są skończone. Prawdopodobnie skończy się to tylko bałaganem i frustracją.
- dobrze zrobić listę do sklepów i pojechać na zakupy raz. Brak materiałów nie będzie rozpraszać.
- nie szukać wymówek.

Dobra organizacja jest kluczem do sprawnego wykończenia mieszkania. Często odkładamy na przyszłość rzeczy, które wykonalibyśmy w 10 minut, a jednak będą nas wkurzać miesiącami (miałam tak z częścią listew przypodłogowych). Oczywiście, pozostaje kwestia zapału i motywacji, a także sił i możliwości. Najlepiej zapiszcie sobie na liście, do których rzeczy będzie Wam potrzebna pomoc i spróbujcie ustalić z pozostałymi domownikami, co mogą zrobić z Wami lub za Was. O motywacji pisałam już kiedyś, może w tamtym artykule znajdziecie przydatne wskazówki.

Na mnie świetnie działa ogłoszenie, co muszę zrobić. Czuję wtedy taki wewnętrzny przymus do skończenia danej czynności, bo przecież obiecałam! Do końca tego tygodnia chcę zamknąć remont w małym pokoju w moim mieszkaniu i zaplanować reorganizację szaf. Trzymajcie za mnie kciuki! Pokój już uwielbiam i nie mogę się doczekać aż go Wam pokażę. Na razie mogę co nieco zdradzić wrzucając tu wizualizację (sporo rzeczy zmieniłam i nie będzie to wyglądać dokładnie tak, jak w projekcie).


Do wykończenia w mieszkaniu zostało mi jeszcze:
- domalowanie krzeseł (tak, w końcu zdecydowałam się na kolory! Kładę setną warstwę i dalej nie jestem zadowolona z efektu...)
- przyklejenie listew przypodłogowych
- uszycie poduszek, obicie sofy, obicie krzeseł
- wykończenie mapy na ścianie (od dwóch lat nie mogę jej skończyć... docelowo chcę na niej przykleić nasze zdjęcia z różnych podróży)
- zorganizowanie przestrzeni w szafach
- wykończenie silikonem okien i drzwi
- ukrycie kabla wystającego ze ściany (to zrzucę na męża, zabawy z prądem to nie dla mnie)

Jak tak spojrzę na listę, to nie ma na niej tak dużo punktów. Pierwsza wersja była zdecydowanie dłuższa. Pocieszam się tym, że niewiele mi zostało, a jak skończę będę mogła zrobić zdjęcia i wreszcie pokazać Wam więcej kadrów z mojego M! Wracam malować krzesło :)

Pozdrawiam,
Kaja
13 komentarzy
  1. O tak o trudach z wykończeniem wiem też coś i ja :/ Zapał bardzo szybko się kończy, a fundusze jeszcze szybciej:D Wprowadziliśmy się 8 miesięcy temu i moja lista jest jeszcze o wiele dłuższa od Twojej, ale dzięki za kopa motywacyjnego, może się w końcu zbiorę na wiosnę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie martw się, 8 miesięcy po wprowadzeniu to jeszcze większości rzeczy nawet nie przytachałam z domu rodzinnego, a lista to by się na kartce A4 nie zmieściła ;-)

      Usuń
  2. Rewelacyjny projekt :) Wiesz... ja uwielbiam małe przestrzenie. Pokochałam je zaraz po przeprowadzce do dużego domu :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) Będzie trochę inaczej, bardziej kolorowo i z innymi meblami w końcu. Małe przestrzenie zdecydowanie mają swoje plusy :D

      Usuń
  3. Skąd ja to znam? Te listwy, brakujące kontakty jakbym czytała o sobie :) mogę jeszcze dodać: niezafugowane lustro i pełno kabli, które miały być zakamuflowane listwami. Też mam czasami wrażenie, że dom wykończa mnie, a nie ja jego :) Ale mam silne postanowienia na lato! trzymam kciuki za twoje plany. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam kciuki za Ciebie! Damy radę w tym roku! :)

      Usuń
  4. jezuuuu ja tez tak mam! :(
    dużo rzeczy pozaczynanych ale nie skończonych :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyba domena ludzi kreatywnych ;-) U mnie wszystko pozaczynane, bo zanim skończę znajduje nowy, ciekawszy projekt. Ale w pewnym momencie to zaczyna wkurzać i trzeba coś z tym zrobić...

      Usuń
  5. Człowiek przyzwyczaja się do prowizorki i nieskończonego remontu. Niestety

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś w tym jest... Jeśli tylko nie przeszkadza, to nie ma się czym przejmować. Gorzej, jak zaczyna doprowadzać do szału :D

      Usuń
  6. O tak, urządzanie mieszkania to niekończąca się przygoda :-) Co do zdjęć prezentowanych na blogach - nie wiem, czy Photoshop jest w ciągłym użyciu i czy te mieszkania są pucowane przed każdą sesją. Ze swojego doświadczenia mogę tylko powiedzieć, że problematycznych miejsc i sytuacji po prostu nie fotografuję. Wiadomo, że ściany bywają pobrudzone, a po białej podłodze fruwają czasem paprochy - jak się dobrze przyjrzeć, znajdziesz je na moich fotkach ;-)
    Dobry plan to podstawa. Mam milion pomysłów w głowie, ale obiecałam sobie, że dopóki nie pomaluję w kuchni podłogi, nie biorę się za żaden inny projekt. Trzymam kciuki za Twoje realizacje, pozdrawiam! :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na blogach faktycznie chyba najczęściej się robi po prostu zdjęcia tych ogarniętych i skończonych przestrzeni. Ale jak przygotowywałam portfolio to przyznaję się do usuwania wielu niedoskonałości (łącznie z domalowaniem listwy przypodłogowej :D). Widzę, że mamy podobne postanowienie :)

      Usuń
  7. Ela Augustynek-Cybula21 kwietnia 2017 19:36

    Trzymam kciuki za odhaczenie calej listy! Przede mna juz niedlugo etap wykonczenia od stanu deweloperskiego, uh a co dopiero niedomalowane listwy czy wiszace kable... juz mnie to przeraza ;-) A pomysl z mapa - swietny ! :)

    OdpowiedzUsuń