Piafka

DIY metamorfoza starego taboretu

środa, 31 sierpnia 2016
| 19 komentarzy
Jakiś czas temu wymyśliłam sobie, że w moim gabinecie musi stanąć podnóżek zrobiony ze starego taboretu z czasów PRL-u. Charakterystyczne, drewniane nóżki stały się moją małą obsesją. Kiedy zobaczyłam zniszczony taboret stojący smętnie pod blokiem, musiałam go przygarnąć i dać mu drugie życie. Zobaczcie, jak odnowić stary taboret. 

W ten ostatni dzień wakacji mam dla Was historię mojego nowego taboretu. Będzie krok po kroku, jak go odnowiłam, a także opis moich zmagań z poszukiwaniem tkaniny idealnej ;-)

Znalezienie odpowiedniej tkaniny

Wiedziałam, że czeka mnie wymiana materiału i gąbki. Zaczęłam szukać idealnej tkaniny, ale wszystkie dostępne wzory tkanin albo mi się nie podobały, albo mi się zwyczajnie znudziły. Chciałam, żeby materiał pasował do tapety, którą położyłam na ścianie. Po wielu dniach poszukiwań, trafiłam na stronę firmy Kuka, gdzie można samodzielnie zaprojektować wzór tkaniny.


I wiecie, co zrobiłam? Zamknęłam stronę i zapomniałam o niej na jakiś czas. Bo tak mi się jakoś w głowie zakodowało, że ładne, drukowane tkaniny to tylko cienka bawełna może być. Na szczęście trafiłam tam ponownie i tym razem przeczytałam opis. W Kuka macie do wyboru 5 rodzajów tkanin, o różnym splocie i gramaturze.

Tym razem nie wyłączyłam strony :) Zabrałam się za przeglądanie galerii wzorów. Znalazłam kilka naprawdę pięknych, ale zdecydowałam się zaprojektować własny wzór, idealnie pasujący do tapety w moim gabinecie (bądźcie cierpliwi! W końcu Wam go pokażę ;-)). Już kilka dni później miałam w domu przepiękny ryps (o gramaturze 270gr/m2, idealnej do obijania mebli) z własnym wzorem dopasowanym do tapety. Do tego ładnie zapakowany :)

 

Jeśli chcielibyście zrobić podobny stołek do mojego, możecie skorzystać z mojego autorskiego wzoru tkaniny. Znajdziecie go, razem z innymi tropikalnymi motywami, w mojej galerii na stronie Kuka.

Moje wzory tkanin dostępne w sklepie Kuka:



Odnawianie taboretu - krok po kroku

Zaczynam od ściągnięcia starego materiału i gąbki. Ściągając materiał postarajcie się go nie uszkodzić - przyda się jako wzór do uszycia nowego pokrowca. Gąbka prawdopodobnie się skruszy zostawiając ogromny bałagan. Pozostałości po kleju i gąbce trzeba usunąć. Można szorować, skrobać, ale można też zeszlifować. Szlifuję także nóżki, musiałam się pozbyć starych warstw lakieru i brudu.

Siedzisko taboretu to zwykła płyta. Moja niestety bardzo śmierdziała stęchlizną. Poradziłam sobie z tym problemem malując ją farbą ftalową (białą zmieszaną z różowym barwnikiem). Położyłam 2 warstwy farby. Przykry zapach całkowicie zniknął.

Nóżki taboretu były bardzo ubite, musiałam uzupełnić ubytki kitem do drewna. Niestety po wyschnięciu i zeszlifowaniu na gładko kit się odznacza i rozważam pomalowanie nóżek na biały kolor.

Kiedy siedzisko wyschło, odrysowałam na gąbce kształt siedziska. Użyłam dwóch cienkich gąbek, ale jak wyczytałam u Magdy z Manutekstury, która także odnawiała podobny stołek, to nawet lepiej niż położenie jednej grubej pianki. Do cięcia gąbki najlepiej użyć bardzo ostrego noża.

Piankę przykleiłam do siedziska klejem uniwersalnym i zostawiłam do wyschnięcia.

Do uszycia nowego pokrowca najlepiej wykorzystać stary materiał, jako wzór. Wycinając poszczególne części pamiętajcie o zapasie na szwy i podwinięcie materiału pod siedzisko.


Do połączenia siedziska z bokami użyłam wypustki. Do jej uszycia przydaje się odpowiednia stopka w maszynie. Jeśli nie czujecie się na siłach do szycia wypustki, odsyłam Was do bloga Pauli, gdzie pokazała, jak odnowić taki stołek bez wypustki i szycia.

Wypustkę na brzegach nacinam, żeby materiał ładniej się układał. Oba końce łączę ze sobą, żeby schodziły.


Założyłam pokrowiec i zabrałam się za mocowanie go do siedziska. Tkaninę podwinęłam i naciągnęłam, po czym przyszyłam zszywkami. 


Opis może wydawać się skomplikowany, ale powiem Wam, że chyba żadnego mebla tak szybko nie odnowiłam. Podnóżek po metamorfozie sprawdza się idealnie! Dzięki tkaninie pasującej do tapety całość wygląda świetnie. Jakość tkaniny jest tak dobra, że nie boję się białego koloru na stołku - w razie potrzeby przetrę gąbką i znowu będzie czysta.

Jak Wam się podoba metamorfoza? Macie stare taborety, które czekają na odnowienie?

Pozdrawiam,
Kaja




Post powstał przy współpracy z firmą Kuka
19 komentarzy
  1. Ej, zrobiłaś na mnie wrażenie. Efekt jest świetny. Taboretu nie mam, mam za to stary fotel obracany, ale powiem szczerze, że nie wiem, czy chce mi się go odnawiać, gdyż średnio pasuje mi jego kształt, więc aktualnie leży w garażu i zbiera kurz. Może trafi się okazja na coś bardziej mi podchodzącego i trochę mniej wymagającego. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) Zaczynanie od fotela faktycznie nie jest najlepszym pomysłem. Taboret jest w miarę prosty, ale warto popróbować na czymś jeszcze prostszym. Samo wbijanie zszywek takerem nie jest takie łatwe i wymaga dużo siły (dalej mnie boli ręka od tego :D). Ale polecam, bo satysfakcja ogromna ;-)

      Usuń
  2. Pięknie Ci wyszedł ! Tego taboretu zazdroszczę ogromnie, pasowałby u mnie ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozglądaj się pod blokami, dość często ktoś je wyrzuca ;-) Na olx też można je dostać za jakieś śmieszne grosze

      Usuń
  3. Ekstra wyszedł! Materiał świetny a ta różowa wypustka to taka wisienka na torcie <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Materiał polecam, na żywo wygląda jeszcze lepiej!

      Usuń
  4. ja się zakochałam w tym taborecie <3 jest boski

    OdpowiedzUsuń
  5. Ta fuksjowa wypustka robi robotę! Trochę więcej pracy Cię to kosztowało ale bardzo ożywia projekt:) Brawo Ty:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za namową Pauli z Refreszingu chciałam zachować oryginalny kształt taboretu, bez wypustki by się nie udało :)

      Usuń
  6. Ciekawe czy byłabym w stanie też coś takiego zrobić! Jeju, genialny jest ten taboret! Ostatnio mam hopla na punkcie swojego nowego pokoju, więc chciałabym dodać do niego kilka takich elementów z charakterem, a taki taboret właśnie taki jest! Ekstra!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że spokojnie dasz radę. Zobacz sobie wcześniej tutoriale jak wszywać wypustki, bo to jest najtrudniejsze w całej pracy (zwłaszcza zakończenie, gdy trzeba równocześnie zgrać łączenie boku, wypustki i góry). Ale myślę, że nawet bez niej taboret byłby ciekawym akcentem w pokoju, jeśli zdecydujesz się na jakiś pasujący wzór tkaniny ;-)

      Usuń
  7. Świetnie przygotowany materiał. Od razu wrzuciłam go do zakładek. Być może i ja pokuszę się o odnowienie starego krzesła (znalazłam fajne stare krzesło, ale z dodatkowym obiciem na oparciu). Lecę przejrzeć Twoje pozostałe tutoriale.

    PS. Materiał na taborecie po prostu mistrzowski <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Dodatkowe obicie na oparciu na pewno dołoży trochę pracy, ale efekt końcowy może być zjawiskowy. Też uwielbiam ten materiał! Odpowiedni wzór tkaniny może całkowicie odmienić charakter mebla :)

      Usuń
  8. Oj, jak ja lubię takie metamorfozy. Dobra robota.
    Pozdrawiam serdecznie 😊

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetna ta tkanina i świetna metamorfoza! Gratuluję pomysłu, wykonania i przede wszystkim własnej galerii! :) Lecę się tam porozglądać. Uściski! :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Projektowanie tkanin bardzo wciąga, coś czuję, że moja galeria w Kuka będzie się powiększać. Polecam, bo to zupełnie coś innego niż można dostać w większości sklepów z tkaninami.

      Usuń
  10. Mistrzyni :) Mam fotel, może wpadła byś do mnie z pomocą ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie czemu nie :) Na październik jeszcze nie mam planów ;-)

      Usuń