Piafka

Plany na 2017 i podsumowania, czyli jak przetrwałam ciężki rok.

sobota, 31 grudnia 2016
| 26 komentarzy
Kolejny rok za nami, czas na rachunek sumienia, podsumowania, ale przede wszystkim - plany i marzenia. Choć to tylko symboliczna zmiana numeru, warto przysiąść na chwilkę i pomyśleć o kolejnych miesiącach.

Nie będę ukrywać, że ten rok był dla mnie ciężki. I choć udało mi się zrealizować właściwie wszystkie plany, to mam poczucie, że zmarnowałam mnóstwo czasu, że nie było tak, jakbym chciała żeby było, a przede wszystkim, że w tym mijającym roku gdzieś się zgubiłam. W połowie grudnia przypałętała się do mnie jakaś depresja i całe to podsumowanie wychodziło mi w czarnych barwach. Na blogach oglądałam pięknie przystrojone mieszkania, czytałam cukierkowe opisy rzeczywistości, zbyt często opatrzone kradzionymi zdjęciami i jakoś tak zwątpiłam w całą polską blogosferę. Przez jakiś czas chciałam nawet rzucić bloga, ale na szczęście, znalazłam moje różowe okulary i wraca mi optymizm. 2017 będzie należał do mnie, mówię Wam! ;-)

A uśmiech wrócił mi między innymi dzięki tej stronie i moim planom spisanym dokładnie rok temu. Zapomniałam o nich i kiedy dzisiaj do nich wróciłam, zorientowałam się, że mimo wszystkich przeciwności, udało mi się sporo osiągnąć. To było jak taki pozytywny kopniak w tyłek. I właśnie dlatego będzie dzisiaj osobiście, a wpis kieruję do przyszłej siebie. Na wszelki wypadek, jakbym kiedyś znowu gdzieś zabłądziła. Ale piszę to także dla każdego z Was, kto nie jest zadowolony z mijającego roku i czasem nie umie sobie z tym poradzić. Może choć jednej osobie pomogę opisując swoje doświadczenia. Dlatego kilka słów o tym, jak mi się udało pokonać przeciwności losu.

Choć jestem niepoprawną optymistką, niestety w 2016 często gubiłam uśmiech. Przechorowałam prawie cały ten czas przez co straciłam wielu znajomych, nie mogłam zacząć pracować, nie skończyłam studiów. Ale choć zdarzały się dni, gdy przejście przez mieszkanie okazywało się cięższe niż kiedyś zdobywanie szczytów, to jednak zawsze się podnosiłam. Czasem sama, czasem z pomocą męża, bez którego nie wiem czy w ogóle miałabym motywację do wstania z łóżka. Na szczęście już dawno nauczyłam się znajdować pozytywne strony w każdej sytuacji. I właśnie tego życzę każdemu z Was, gdy znajdzie się w trudnych chwilach - zawsze szukaj tego, co dobre i wartościowe, a życie jakoś się ułoży. Skoro ja mogłam całkiem nieźle sobie poradzić w tym roku, każdy może.

Moje problemy zaczęły się jeszcze w 2015, ale ten rok był dużo gorszy. Byłam wiecznie zmęczona, spałam po 14 godzin dziennie, ale to nic nie dawało - zasypiałam na stojąco. Do tego przytyłam i zrobiłam się taka nijaka. Nie mogłam się skoncentrować, plątał mi się język, sporo przytyłam. Lekarze rozkładali ręce, stale sugerowali depresję. No kurcze, jak można nie mieć depresji, jak z aktywnej, charyzmatycznej osoby staje się zombie? To był skutek, nie przyczyna moich problemów.

Kiedy wreszcie dostałam diagnozę, ucieszyłam się, choć wiem, że do końca życia będę przyjmować leki. Ale przynajmniej wiem, co leczyć. Tak już mam - zawsze staram się znaleźć coś dobrego w sytuacji. Jak przesypiałam większość dni, starałam się wykorzystać chociaż kilka pozostałych godzin. Co wieczór szukałam choć jednej rzeczy, którą udało mi się osiągnąć danego dnia. Czasem było to napisanie postu czy zbudowanie mebelka, ale często musiałam zadowolić się wstaniem i zjedzeniem śniadania. Znajomi przestali się odzywać? Trudno, przynajmniej wiem, którzy są prawdziwymi przyjaciółmi.

Dużo dały mi wakacje, zwłaszcza te w Skandynawii. Odcięłam się od innych problemów i jednak brak stresu zrobił swoje. Wróciłam z nową dawką energii. I znowu zasnęłam... Ale się nie poddałam. W takich cięższych chwilach często myślałam o tym, że jednak udało mi się stworzyć tego bloga. Stronę, na której pokazuję fajne rzeczy, a Was przychodzi tu coraz więcej. Widzieliście kiedyś 10000 ludzi jednocześnie? A właśnie tyle osób czyta mojego bloga co miesiąc. Dla mnie to niesamowite i dzięki Wam znajduję motywację by działać dalej. Czasem, tak jak w grudniu, muszę wziąć sobie wolne. Wyłączam laptopa, nie sprawdzam maila. Teraz przynajmniej wiecie czemu znikam i wiecie, że wrócę :)

W każdej sytuacji można znaleźć choć jeden pozytywny aspekt i dobrze jest się go trzymać. Jak patrzę teraz na ten rok widzę sporo wspaniałych chwil, przed oczami pojawiają mi się świetni ludzie, którzy mnie otaczają, a także nowi znajomi i piękne miejsca, które widziałam. Choroby i ciężkie czasy uczą doceniania tego, co się ma. Choć brzmi to banalnie, serio tak jest i życzę Wam byście każdego dnia umieli znaleźć coś, za co jesteście wdzięczni i z czego się cieszycie.    

Niedługo dobiję do 100 wpisu na blogu i wtedy zrobię podsumowanie mojego blogowania. Opowiem Wam o tym nieco więcej. Dzisiaj jeszcze o planach, celach i marzeniach na 2017.

Przede wszystkim chcę porządnie ogarnąć bloga. Stworzyć szablon responsywny, poprawić kolory, ale też zaplanować posty w przód. Jak coś robię, to musi być solidne i tak samo chcę żeby było na tej stronie. Oraz na drugiej, którą bardzo chcę skończyć w styczniu. W tym roku zrobiłam trochę świetnych zdjęć i najwyższy czas zacząć je pokazywać.

Strona może wyświetlać się nieprawidłowo na telefonach komórkowych. Za utrudnienia przepraszam, Kaja.
Do czerwca muszę się obronić, żeby nie zmarnowały mi się 2 lata studiów. Mam pomysł na pracę, zaczęłam go realizować i proszę, trzymajcie za mnie kciuki, żebym trochę mniej spała i żeby udało mi się skończyć ten projekt.

Jak tylko jeszcze trochę poprawi mi się zdrowie, chciałabym znaleźć pracę. U kogoś albo może we własnej firmie? Jestem ciekawa, jak się potoczy moja kariera :)

Mam też marzenia podróżnicze - Skandynawia zimą. Od dawna chcę zobaczyć śnieg w tych regionach, ale może w tym roku się uda? A jak nie, to przynajmniej Alpy będę mieć na zdjęciach, bo jedziemy znowu na narty w tym roku :)

I nie mogłoby zabraknąć projektów wnętrzarskich. W planach mam renowację krzeseł, zbudowanie dwóch mebelków, a także dużą metamorfozę salonu - wymianę sofy, krzeseł, stolika i dodatków. Wiem już, jak będzie wyglądał, zostało mi jedynie sprzedanie narożnika, żeby móc kupić nowy (spodziewajcie się zakładki z wyprzedażą w nowym roku ;-)).

Czuję, że ten rok będzie fajny, że pojawi się w nim dużo uśmiechu i satysfakcji. Nawet motyw sylwestrowy mamy taki pozytywny - impreza hawajska! Dużo kolorowych dekoracji się właśnie u nas pojawiło, pokażę Wam wszystko w styczniu ;-)

Moi Drodzy, dzięki za to, że byliście ze mną w tym roku, dziękuję za budujące komentarze i wiadomości, które mi zostawiacie! Do zobaczenia w 2017, a teraz udanego sylwestra!

P.S. Pamiętacie o kalendarzu na 2017? Jest słodki - z morskimi stworzonkami ;-)

Pozdrawiam,
Kaja



26 komentarzy
  1. Uwielbiam Cię!
    Zdrowiej Dziewucho :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Widze, ze rok 2016 byl jakis taki nijaki nie tylko dla mnie. Mimo wszystko, to bardzo pozytywny wpis. Zycze zdrowia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nijakość to najlepsze określenie tego roku. Ale co tam, ten będziemy miały na pewno lepszy ;-)

      Usuń
  3. Domyślam się, że problemy z tarczycą. Na pewno będzie lepiej :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak. Klasyczne objawy, a lekarze i tak nie wiedzieli o co chodzi ;-)

      Usuń
  4. Zdrowia życzę. Bardzo Cię rozumiem. U nas strasznie dzieci chorują i brakuje mi optymizmu, sił, nerwów...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! I dla Twoich maluchów dużo zdrówka. Będzie lepiej, trzymaj się!

      Usuń
  5. Zdrówka i pięknych planów do spełnienia :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) :) Oby Twoje też się spełniły!

      Usuń
  6. Nie zdejmuj okularów:) A ten piękny uśmiech ze zdjęcia niech Ci towarzyszy w 2017 jak najczęściej! Powodzenia życzę i trzymam kciuki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uśmiech przyklejony na stałe, czasem tylko lekko odpada i muszę go podklejać :D Dzięki!

      Usuń
  7. Oby wszystkie plany Ci się spełniły, a Nowy rok niech będzie kolorowy i pełny uśmiechu :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Tobie również wszystkiego najpiękniejszego w Nowym Roku i spełnienia marzeń :)

      Usuń
  8. Dużo zdrowia na ten 2017 rok i każdego dnia powodu do uśmiechu. Magda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Oby u Ciebie też było mnóstwo szczęścia i radości w tym roku.

      Usuń
  9. Mamy wspólny cel - obronić pracę dyplomową. Trzymam kciuki! ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jak ja Cie dobrze w tym wpisie rozumiem. Co znaczy, że z jakiegoś powodu jesteśmy poddatni na chwilę słabości. Gratuluję każdego drobnego dukcesu, a przed Tobą na pewno kolejne. Powodzenia :-). !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chwile słabości ma każdy z nas, najważniejsze to umieć je pokonywać i szukać powodów do radości i wdzięczności. Kasia, wspaniałego roku Ci życzę!

      Usuń
  11. Oby ten kolejny rok był lepszy :) Czekam z niecierpliwością na nowe wpisy i na ten drugi projekt! :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Kolejny projekt powolutku realizuję, ale niestety to jeszcze mnóstwo pracy przede mną. Wspaniałego Nowego Roku!

      Usuń
  12. Trzymam kciuki za pracę magisterską! Sama obroniłam się w lipcu na miesiąc przed własnym weselem więc też nie było łatwo. I oczywiście życzę duuuużooo zdrowia. A "przesiew znajomych" jest od czasu do czasu jak najbardziej potrzebny :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję serdecznie :) Z tym przesiewem znajomych masz rację, szkoda na nich czasu ;-)

      Usuń
  13. Tworząc tego bloga pokazała Pani, że coś potrafi. Myślę, więc, że z praca nie będzie problemu. Za to dyplomówka wymaga nieco...Wprawy. Jeśli pisze się ją po raz pierwszy wydaje się trudna. Polecam walczyć z chorobą. Jaka by nie była. Ma Pani wsparcie a to bardzo dużo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa! Z napisaniem magisterki problemu nie ma - jest już napisana od 2-ch lat ;-) Niestety na wydziale sztuki to nie takie proste, dodatkowo trzeba przygotować część praktyczną, a to już spore wyzwanie. Ale się uda! :)

      Usuń