Piafka

Gabinet Młodej Mamy - detale

czwartek, 7 grudnia 2017
| 5 komentarzy
Ten pokój bez wszystkich detali i dodatków byłby zupełnie inny. Tu prawie każdy przedmiot ma jakąś historię, został zrobiony przeze mnie własnoręcznie albo jest wspaniałym prezentem. W tym poście opowiem Wam trochę o tym wszystkim, będzie dużo zdjęć, dużo detali i nawet kilka ujęć Lilki przemyciłam.

Niby zwykły pokój - okno, cztery ściany, trochę krzywej podłogi, a jednak jest szczególnym miejscem w naszym domu. Stała kość niezgody przez ostatnie 3 lata, a wystarczyło, że się mała pojawiła, to doczekał się remontu. Prawie wszystko, co się tu znajduje powstało, kiedy byłam w ciąży, a do tego miałam złamaną nogę. Domyślacie się chyba, że sama tego nie ogarnęłam? Przy wielu elementach pomagała mi rodzina i chyba dlatego tak mi się podoba wszystko. Bo robienie projektów wspólnie (raz na jakiś czas, zazwyczaj wolę jednak działać sama) to super sprawa! Przy tym pokoju pomogły mi też świetne firmy, które tak tutaj zachwalam nie dlatego, że muszę, a dlatego, że to naprawdę wspaniałe, że ktoś chciał się zaangażować w taki pomysł, projekt z dużym znakiem zapytania, bo przecież realizowany w trzecim trymestrze ciąży. Poczułam się doceniona, że mi tak zaufano, a potem jeszcze wykazano się zrozumieniem, że wszystko się rozwlekło w czasie. Dziękuję!

Chwilowo cierpię na chroniczne niewyspanie (pracuję nocami), dlatego dziś mam dla Was więcej zdjęć niż tekstu. Na fotografiach nie da się zrobić błędów ortograficznych ;-)

Na końcu znajdziecie spis wszystkich produktów, założenia projektu są w tym wpisie, a więcej zdjęć z efektu końcowego tu

Regał


Zagospodarowanie tej ściany było dla mnie bardzo ważne, wiedziałam, że bez tego elementu całość będzie wyglądać pusto i ciężko. Ale stworzenie tego regału to była najtrudniejsza część projektu i pomagały mi w tym 4 osoby, a wśród nich 6-letni Wojtuś - najlepszy trzymacz odkurzacza ever! Niby prosta sprawa z takim meblem - kilka płyt, konfirmaty, zawiasy i jest, a przynajmniej być powinno. Bo wszystko nieco się komplikuje, kiedy twoja ściana wygląda jakby ktoś się na niej uczył deformacji w Photoshopie. Trzech inżynierów kombinowało z wieszaniem, poziomowaniem, montowaniem, a i tak było krzywo (Bartek, Młody, Michał - dzięki! Bez Was by nie wyszło ;-)). Panowie poddali się przy wyrównaniu drzwiczek. Musiały poczekać aż urodzę, bo jako wieloryb średnio się czułam na wysokości. Dwa regały spadły mi na głowę w nocy, jak próbowałam poprawić, trzy godziny walczyłam z jednym zawiasem (okazało się, że zepsuty), urwałam kawałek płyty, wycisnęłam tonę akrylu przy suficie - ale jest! Odpuściłam perfekcjonizm i zaakceptowałam pewne drobne nierówności uznając, że z podłogi i tak ich nie widać, a Waszą uwagę odwrócę ślicznym zdjęciem Lilki i nie zauważycie krzywizn.


Zdekoncentrowani? Ok, to pokazuję dalej ;-)  


To moja część tego pokoju - ze złotymi dekoracjami, złotymi uchwytami od ReGałki, boskim panelem ażurowym od Ażurove i oczywiście flamingiem, którego zrobiłam sama. Żeby móc łatwo wymieniać baterie w lampce, przymocowałam ją do płyty hdf za pomocą rzepów tesa. Chcecie więcej zdjęć z procesu tworzenia? Na tablicy znalazła się też metalowa płyta (fragment wiekowego opiekacza mojej mamy) z magnesami (ah, to polowanie w Biedrze), szklana ramka, po której można pisać i zwykła kartka, która służyła mi jako podkładka podczas malowania magnesów na złoto.

Złote dodatki to w większości zwykłe przedmioty (np. krokodyl zabawka z dzieciństwa), które potraktowałam sprayem Moje Deko Śnieżki. Uwielbiam patrzeć, jak coś brzydkiego staje się interesującym dodatkiem dzięki zmianie koloru.

Sekretarzyk 

Pod regałem stanął sekretarzyk (a właściwie to regał zawisł nad nim, bo stół był pierwszy). Tutaj niby tylko kosmetyczne zmiany - nowe uchwyty (te same, co w regale), panele ażurowe między nogami i pasujące produkty do organizacji od Ogarniam Się (świetny pomysł na prezent świąteczny ;-)), a całość prezentuje się inaczej.


Wcześniej wstydziłam się tego pokoju i do zdjęć przeniosłam sekretarzyk do salonu. Dla dobrego porównania chyba znowu to zrobię ;-) Inspirację do zmiany stanowiło Charlene Writing Desk z Joss&Main. Choć nie jest to mebel idealny i wiem, że ma zaburzone proporcje, uwielbiam go, bo kojarzy mi się z dzieciństwem - z szufladą wyłożoną papierem, ze śniadaniami w miniaturowej kuchni babci, ze starymi nożyczkami i schowanymi recepturkami.


Złote uchwyty bardziej pasują, prawda? Tak się kobieco zrobiło. Kubek oczywiście od Agi z CottonLove.


Na Ogarniam Się trafiłam przypadkiem, gdzieś mi mignęła reklama na fejsie. I od razu przepadłam! Nie dość, że planery są faktycznie przemyślane, to jeszcze bardzo kobiece i wpasowały się świetnie w styl całego pokoju. Planer dzienny One Thing to absolutnie genialne rozwiązanie dla wszystkich, którzy mają problem z organizacją! Zamiast się dołować brakiem odhaczonych zadań, trzeba się nauczyć wybierać to jedno najważniejsze.


Walizeczki (od CottonLove, a jakże ;-)) dla Lilki to także wspomnienie mojego dzieciństwa. Miałyśmy z siostrą podobne, każda swoją, w innym kolorze. Pamiętam, że chowałam do niej małe, składane domki i wszystkie mebelki, czasem służyła też jako łóżeczko dla lalek. Ciekawe czy Lila też je polubi?


A tak sobie pracujemy :) Łóżeczko Filip spełnia swoje zadanie doskonale. 

Pozostała część pokoju



Jak zobaczyłam domki od Cotton Love, od razu pojawił mi się w głowie pomysł półeczki leżącej na wstążce. To mój pierwszy tego typu projekt po porodzie i absolutnie go uwielbiam. Jest taka delikatna i dziewczęca. Lampę zrobiliśmy z Bartkiem ze starego statywu mojego dziadka. A przepis na "drewnianą" strzałkę znajdziecie tutaj.


Leżąc po artroskopii nauczyłam się robić na szydełku. I teraz ciągle powstaje coś nowego. Wciągnęłam też mamę, która zrobiła kulki do karuzeli nad łóżeczko. Lila je uwielbia.


Jak szukacie eleganckiej dekoracji ściany, koniecznie zobaczcie sklep z plakatami Złote Plakaty. Widzicie, jak one się mienią? Ożywiły i rozjaśniły tę ścianę. 

Ta sofa to zupełnie inna historia, pokażę Wam jak powstawała w osobnym wpisie. Obijałyśmy ją razem z mamą i to z kolei był mój pierwszy projekt po złamanym kolanie.


Ten fragment ściany też bardzo lubię. To pomalowane półeczki na przyprawy. Na razie książki to raczej mnie cieszą niż Lilkę, ale z czasem na pewno się to zmieni. Różowe buciki to prezent od prababci :)

To w tym miejscu najczęściej stoi łóżeczko, dlatego tu powiesiłam Cotton Balls (zestaw Pastel Candy u Cotton Love). Ten kontakt na środku ściany został przygotowany pod ewentualny telewizor i do tej pory był ukryty pod zaślepką, ale teraz świetnie spełnia swoją funkcję, choć do ładnych elementów wystroju na pewno nie należy... A jakby go tak na złoto pomalować?

Dziecko się już bardzo domaga uwagi, zostawiam Was ze zdjęciami. Jeśli jeszcze kiedykolwiek (no dobra - jak następnym razem) będę się zabierać za taki duży projekt, to muszę Wam wszystko pokazywać na bieżąco, bo potem takie długie posty mi wychodzą, a i tak mam jeszcze tyle do dodania! Na szczęście robiłam zdjęcia w trakcie realizacji poszczególnych elementów, to może uda mi się stopniowo przygotowywać tutoriale.


Produkty:

Łóżeczko dostawka - Sen Malucha
Złote uchwyty - ReGałka
Panele ażurowe (obudowa klimatyzacji i sekretarzyk) - Ażurove
Złote plakaty z ramkami - Złote Plakaty 
Różowe walizki, lampki gwiazdki, różowy ananas, cotton ballsm kubek Hello Gorgeous, koszyczek serce, zawieszka Sweet Dreams, lampka All You Need is Love, domki z "LOVE", różowy pompon  - Cotton Love
Podkładka z ananasem, podkładka z klipsem (monstera), lista To Do, planer One Thing - Ogarniam Się
Ściany - Magnat Sypialnia | Pokój Dziecka: lazurowy tanzanit (A5) i szlachetna biel (A1)
Złote jelonki - Obi
Doniczka dłonie - Flying Tiger

Pozostałe to prawie wszystko jakieś metamorfozy czy DIY, ale jak czegoś szukacie, to pytajcie w komentarzach.
Większość dodatków pomalowałam złotym sprayem i farbami Moje Deko, o tymi:




Detale tworzą wnętrze, prawda? Bez tych dodatków to byłby dalej zwykły, smutny pokój, w którym nikt nie chce przebywać. Jestem ciekawa, jak i czy będzie się zmieniać z biegiem czasu, czy stanie się całkiem pokojem dziecięcym, a może pokojem rodzeństwa, czy zostanie taki, bo się gdzieś przeprowadzimy. W połowie przyszłego roku zrobię podsumowanie tego projektu, napiszę Wam, jak sprawdziły się moje założenia i czy gabinet w połączeniu z pokojem dziecięcym ma w ogóle sens? Jak myślicie, zda to egzamin w dłuższej perspektywie czasowej?

Pozdrawiam,
Kaja




5 komentarzy
  1. Ślicznie! Pastelowo i z domieszka złota. Wszystko idealnie

    OdpowiedzUsuń
  2. Kaja, pokoik jest cudny. Taki kobieco-dziewczęcy. Lila, jak trochę odrośnie od ziemi, doceni kreatywność i gust Mamy :) Ja zakochałam się w karuzelce nad łóżeczko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Coś czuję, że jak mała trochę podrośnie to tu już będzie zupełnie inaczej. Też uwielbiam karuzelę, babcia zrobiła dla małej :)

      Usuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń