Piafka

W co się ubrać podczas noszenia dziecka? Czy warto kupić specjalną odzież dla dwojga?

poniedziałek, 6 kwietnia 2020
| Brak komentarzy
Jak mawiają w Skandynawii - nie ma złej pogody na spacer, są tylko złe ubrania. To samo dotyczy noszenia dziecka w chuście czy nosidle. Jeśli zaczynasz przygodę z noszeniem, pewnie zastanawiasz się, jak ubrać dziecko i siebie, by wszystkim było komfortowo. Co założyć w zimie, by nie zmarznąć? Co latem, by się nie przegrzać? A jak poradzić sobie ze zmienną wiosenną pogodą? Pokażę Wam dzisiaj rozwiązania, które my testowaliśmy przez ostatnie 2,5 roku. W tym wpisie skupię się na ubieraniu noszącego. O ubieraniu dziecka będzie w osobnym.




Nie jestem ekspertem od noszenia, nie jestem też doradcą. W tym wpisie opiszę Wam nasze doświadczenia, pokażę produkty, które przetestowałam i sprawdziłam. Specjalną odzież dla dwojga  otrzymałam od firmy Fun2BeMum (płaszczyk oraz osłonkę; kurtkę kupiłam sama, dlatego wiedziałam, że tej marce mogę zaufać, bo jakość jest super! Niestety, kurtkę musiałam zwrócić - niżej piszę dlaczego).

Od początku pierwszej ciąży wiedziałam, że będę korzystać z chusty (o tej przygodzie też Wam opowiem - w osobnym wpisie, bo jeszcze przeglądam archiwum ze zdjęciami i spisuję nazwy chust ;-)). Nie miałam kiedy porządnie zainteresować się tematem i nie posiadałam specjalnej odzieży do noszenia. Lila urodziła się w październiku, z wózka praktycznie nie korzystałyśmy, nosiłam ją każdego dnia, godzinami. Z Roszkiem jest inaczej, jego motam sporadycznie. Przy obojgu sprawdziły się zupełnie inne rozwiązania.

Jak się ubieram, kiedy noszę w chuście?

Wybór stroju zależy przede wszystkim od pogody - to oczywiste, ale są pewne aspekty, na które zawsze zwracam uwagę. Kiedy motam, zazwyczaj podwija mi się koszulka, dlatego stawiam na dłuższy krój bluzki. Zimą pilnuję, by włożyć ją do spodni (brrr, nie lubię mieć odkrytych pleców), a latem często noszę w sukience. Mi jest tak najwygodniej - materiał się nie zwija, mam nad nim kontrolę. 

Najczęściej pomiędzy mną a dzieckiem jest mało warstw, noworodka i małe niemowlę zdarza mi się nosić na gołe ciało (skóra do skóry). W chłodniejsze dni stawiam na wełniane swetry. Przy dużym wietrze super sprawdzają mi się golfy albo szaliki.

Wybór stroju w dużej mierze zależy od tego, jak noszę dziecko. Lilkę miałam w chuście prawie cały czas i wiązałam ją już w domu, a Roszka motam raczej awaryjnie, na spacerze. Opiszę Wam najpierw różne kombinacje ubraniowe, które testowałam, a na końcu jeszcze podsumuję, które najlepiej się sprawdziły, przy konkretnym dziecku :)

Ok, to co nałożyć na siebie, żeby było ciepło podczas noszenia?

Chustonoszenie zimą - jak się ubrać, żeby mamie było ciepło


Opcja 1 - za duża kurtka 



Pierwszą zimę Lilki spędziłam w golfie i dużej kurtce męża. Było mi nawet ciepło, bo pamiętajcie, że przytulone do Was dziecko potrafi porządnie zagrzać ;-) Ale wtedy nosiłam tylko z przodu, a Lilka była (i jest) drobniutka. Spokojnie mieściłyśmy się we dwie w kurtce. Jestem osobą praktyczną i nie specjalnie zależy mi na byciu modną - ważniejsza jest dla mnie wygoda i mój komfort. Dlatego ten wariant mi pasował, choć nie wyglądałam zbyt "wyjściowo".




Przy Roszku ta opcja odpadała prawie od początku - chłopak jest spory i musiałabym kupić naprawdę wielką kurtkę, żeby się w niej mieścić razem z nim. Nie bez znaczenia jest też fakt, że to dziecko "wózkowe" - spacery spędza w gondoli, a do chusty wkładam go awaryjnie. Czyli większość czasu chodziłabym w wielkiej, workowatej kurtce.

Ta opcja odpada też, gdy nosicie podobny rozmiar do swoich partnerów. Kurtka musi być sporo większa, by nie krępować ruchów. 




Noszenie w za dużej kurtce - plusy i minusy
+ to zazwyczaj tanie rozwiązanie, bo bierzemy kurtkę męża, brata, taty
+ less waste - nie trzeba niczego nowego kupować

- odpowiednie tylko dla drobnych dzieci
- kiedy dziecko nie jest w chuście, nie wygląda się zbyt korzystnie w wielkiej kurtce
- zabieramy kurtkę mężowi, zmarznie biedak ;-)
- noszenie na plecach jest mało wygodne
- łatwo można uszkodzić kurtkę (u mnie była spięta bardzo ciasno, musiałam uważać, by nie zepsuć zamka i nie rozerwać szwów)

Opcja 2 - noszenie w chuście na kurtce



Kiedy Lila urosła i przestałyśmy się mieścić do kurtki Bartka, na szczęście była już wiosna. Zdarzyło się jednak parę razy, że pogoda nas zaskoczyła i motałam ją na własną kurtkę. Mam taką puchową i bardzo, bardzo odradzam tę opcję - uważam, że jest mało bezpieczna, zwłaszcza dla niewprawionej w motaniu osoby. Kurtki są śliskie i naprawdę łatwo o to, by podczas wiązania dziecko się wyślizgnęło. Awaryjnie może się sprawdzić, ale  moim zdaniem na codzienne noszenie to słabe rozwiązanie. Widziałam też, że Lilka źle się czuje, denerwowała się, ciężko było dociągnąć chustę.



Wiązanie chusty na kurtkę - plusy i minusy
+ nie potrzeba specjalnej odzieży, można chodzić w swojej kurtce
+ bez dziecka w chuście wygląda się normalnie

- jeśli kurtka jest śliska, trudno stabilnie i pewnie dociągnąć chustę
- dużo warstw między noszącym a dzieckiem (maluch może nie czuć się bezpiecznie, nie grzejemy go własnym ciałem)

Opcja 3 - specjalna kurtka do noszenia, kurtka dla dwojga



Długo nie mogłam się przekonać do zakupu specjalnej odzieży do noszenia dzieci. Rzadko kupuję nowe ubrania, mam sporo kurtek, nie chciałam kolejnej. Dlatego, kiedy zniszczył mi się softshell, dostosowałam go do noszenia na plecach.Wyszło całkiem nieźle, ale nie przewidziałam jednego - jak już zaniosę Lilkę do żłobka, to muszę wrócić do domu. Na plecach zostawała dziura (miejsce na głowę dziecka), nie wyglądało to zbyt estetycznie.


W maju zeszłego roku spędziliśmy wakacje w Szwecji. Nauczona doświadczeniem, szykowałam się na niskie temperatury. Nie braliśmy wózka, tylko chusty, a ja byłam w połowie ciąży. Dlatego postanowiłam - czas kupić specjalną kurtkę dla dwojga. Wybrałam model, w którym można nosić na plecach i z przodu (także dwoje dzieci równocześnie) oraz posiada specjalną wstawkę na rosnący, ciążowy brzuch - kurtka Np17 (obecnie Everest) 5w1 od Fun2BeMum w cudownym kolorze butelkowej zieleni. Zakochałam się w niej - jest świetnie uszyta, z dużą dbałością o detale i do tego ten odcień! Niestety, kupiłam ją w ostatniej chwili przed wyjazdem i okazało się, że jestem bardzo niewymiarową osobą - mam nieproporcjonalnie długie ręce, przez co rękawy były za krótkie. Ze smutkiem musiałam ją zwrócić i kupiłam używaną kurtkę od konkurencji (bardzo podobna - ma inny kolor i mniej wkładek; rękawy są minimalnie dłuższe; uważam, że jest gorszej jakości, mam w niej sporo uszkodzeń, a korzystałam mało). Jest ok, lubię ją, ale żałuję i teraz zostawiłabym model od Fun2BeMum i po prostu przerobiła rękawy (wtedy zabrakło czasu, dzień po dostawie wyjeżdżaliśmy). Wam jak najbardziej polecam ten produkt. Na stronie jest tabelka z dokładnymi wymiarami, bez problemu sprawdzicie czy będzie ok.



Jeśli dużo nosisz, polecam od razu zainwestować w taką kurtkę. Nie są tanie, ale cena jest adekwatna do jakości i funkcjonalności. Moim zdaniem najlepsze są modele, które można nosić bez dziecka w chuście i posiadają dopinaną wkładkę (idealne są te, gdzie można ją dopiąć z przodu oraz z tyłu). Wkładka do powiększenia kurtki na okres ciąży to dodatkowy bonus.

Przy sporadycznym noszeniu taka kurtka także spełnia swoje zadanie. Oprócz chusty na spacer musisz zabrać wpinkę. Bardzo szybko zmienisz swoje okrycie w takie dla dwojga. Ja nie lubię nosić ze sobą wielu rzeczy, dlatego przy Roszku moja kurtka się nie sprawdza. Wolę inne rozwiązanie - płaszczyk dla dwojga.


Kurtka dla dwojga - plusy i minusy
+ to rozwiązanie dedykowane, krój świetnie pasuje do dziecka w chuście - jest wygodnie
+ wiele zastosowań w jednym produkcie
+ łatwo zmienić ze zwykłej kurtki w kurtkę dla dwojga
+ przemyślane funkcjonalności - odpinany kaptur, pojemne kieszenie w odpowiednim miejscu, otwory na kciuki, by nie marzły dłonie
+ najwygodniejsze rozwiązanie podczas noszenia na plecach
+ wodoszczelność i paroprzepuszczalność - można nosić w różnych warunkach pogodowych

- cena
- na początku trudno zarzucić podczas noszenia na plecach; trzeba się tego nauczyć
- kurtka Fun2BeMum posiada na dole ściągacz - zazwyczaj to plus, bo jest cieplej i nie wieje, mnie nieco uciskał w udo (dla nowych osób - miałam złamane kolano i przy chodzeniu puchnie mi noga; dla "normalnych" osób ten ściągacz będzie zaletą :))

Zmienna, wiosenna pogoda - w co się ubrać, by nie było za gorąco i by nie zmarznąć

Ubieranie się wiosną i jesienią jest o tyle skomplikowane, że pogoda potrafi zmienić się błyskawicznie. Kiedy nosiłam Lilkę, najczęściej ubierałam się lekko, wiązałam chustę i nakładałam rozpinany sweter czy cienką kurtkę. Niestety, potem często kończyło się tak, że zmieniałam się w matkę wielbłąda i wszystko niosłam w rękach. Zdarzało się też, że Lilka marudziła, że jej za zimno. W tym sezonie takich sytuacji nie miałam, bo korzystamy z dwóch produktów dedykowanych do noszenia dzieci - płaszczyka KAYA oraz osłony softshellowej Fun2BeMum (w komplecie z butami, ale o tym będzie więcej w części dotyczącej ubierania maluchów). 


Płaszczyk dla dwojga - KAYA z Fun2BeMum 

Jak zobaczyłam ten produkt pierwszy raz, zastanawiałam się, o co w tym chodzi. Dopiero, gdy płaszczyk był u mnie, załapałam, jaki to funkcjonalny wynalazek! Chodzi o to, że w płaszczu są dwa zamki - w zależności od tego, na który zapniesz, będzie szerszy lub węższy. Całość uszyta jest z miękkiej i przyjemnej dresówki (mąż mi raz ukradł i nie chciał oddać, pewnie jakbym miała mniej kobiecy kolor, to by w nim chodził ;-)), w oversizowym kroju. Aktualnie to moja ulubiona bluza, chodzę w niej bez przerwy, nawet gdy dzieci dawno śpią. Uprzedzam, że dresówka to materiał, który nieco się kulkuje i po praniu warto użyć golarki do ubrań.

Ten płaszczyk polecam zwłaszcza przy dzieciach, które noszone są sporadycznie. Wychodząc z domu bierzesz tylko chustę czy nosidło (kółkowa zajmuje tak mało miejsca, że mieszczę ją w nerce), a w razie potrzeby przepinasz zamek. Oczywiście, przy częstym noszeniu też się sprawdzi.



  


Płaszczyk do noszenia dzieci - plusy i minusy
+ wygoda - oversizowy krój powoduje, że jest bardzo wygodnie
+ wszystko przy sobie - nie trzeba nosić żadnej dodatkowej wkładki
+ kolory i wzory (długo nie mogłam się zdecydować, który wolę)
+ dzianina - tu zacytuję Lilkę "Mami, jesteś milutka"
+ ściągacz przy dłoniach i otwór na kciuka - jest ciepło w dłonie (aktualnie, przy częstym myciu rąk mam cały czas podwinięte ściągacze, co też się dobrze sprawdza, bo rękawy mi się nie unoszą)
+ pojemne kieszenie
+ bardzo wygodny kaptur - nie znoszę, jak mnie uciska, a tu jest ok; można go wywinąć w fajny kołnierz

- oversizowy krój - jeśli nie przepadasz za takimi, możesz czuć się niekomfortowo, bo ten płaszczyk na pewno nie podkreśla kobiecych kształtów
- kulkowanie się dzianiny (tak się dzieje z większością albo wszystkimi dresówkami, ale wolę uprzedzić)

Osłonka softshell z Fun2BeMum


Byłam bardzo sceptycznie nastawiona do takiej osłonki, a teraz uważam, że to rewelacyjne rozwiązanie. Okazało się niezastąpione podczas naszego zimowego wypadu w góry. Wychodząc z domu ubieram się normalnie - korzystam ze zwykłej, ulubionej kurtki. Kiedy dziecko trafia do chusty, narzucam na nie osłonkę, dzięki czemu jest ciepło i sucho.
Osłonka zajmuje bardzo mało miejsca, ma dołączony worek do przechowywania. Planowałam z niej sporo korzystać podczas wiosennych spacerów, ale niestety, musi poczekać na "lepsze czasy".


  


Osłonka softshellowa Fun2BeMum - plusy i minusy
+ zajmuje mało miejsca
+ możesz nosić dziecko korzystając z własnej kurtki
+ ma wielką kieszeń, do której możesz schować ręce podczas noszenia (uwielbiam ją! Nie marzną mi ręce i mam gdzie schować telefon)
+ możesz jej używać nosząc zarówno z przodu, jak i z tyłu
+ zmieścisz pod nią także poły chusty (super sprawa, kiedy pada)
+ jest wielofunkcyjna - okrywaliśmy nią dzieci w wózku, w foteliku samochodowym, na sankach; chroniliśmy rzeczy przed zmoknięciem

- w trudnych warunkach (wieje, pada, dziecko się wkurza) ciężko ją założyć na szybko (pewnie jest to kwestia wprawy)


W co się ubrać podczas noszenia dziecka w lecie? 

Moim zdaniem znacznie łatwiej przegrzać niż wychłodzić dziecko podczas noszenia. Bliskość powoduje, że robi się ciepło, w lecie ciężko będzie się nie spocić. Z tego powodu wolę nosić, gdy jest chłodniej, w upały raczej tego unikam. Jeśli jednak nie mam wyjścia, wybieram cienką chustę (ostatnio lnianą, a marzę o wełnianej lub bambusowej), a siebie ubieram w maksymalnie jedną warstwę. Najczęściej jest to sukienka.

Warto mieć na uwadze, że łatwo o pocenie się w takie dni i noszenie często kończy się mokrymi plamami w miejscach, w których przytulone jest dziecko.

Podczas upałów czasami lepiej odpuścić chustowanie.


Akcesoria podczas noszenia w chuście. Gdzie schować telefon, portfel, zapasową pieluszkę?

Kiedy noszę na plecach, jest mi niewygodnie z torbą na ramieniu. Wiązania z przodu wybieram tylko na krótkie dystanse. Bardzo sprawdza mi się nerka - mieszczę w niej wszystkie niezbędne rzeczy, mam je pod ręką, kiedy dziecko jest w chuście i nic nie krępuje mi ruchów. Przy Roszku częściej korzystam z wózka niż z chusty i do nerki chowam tylko telefon oraz portfel, a pozostałe gadżety wrzucam do torby.

Podsumowanie

Nie ma jednego, uniwersalnego sposobu na ubieranie się podczas noszenia dzieci. Każdej z nas będzie pasować coś innego. Mogę jedynie podpowiedzieć i zasugerować rozwiązania, które moim zdaniem będą najlepsze w danej sytuacji.

1. Nosisz dużo, motasz dziecko jeszcze przed wyjściem z domu - dedykowana kurtka dla dwojga.
2. Najczęściej nosisz na plecach, nosisz dużo, także podczas gorszej pogody - dedykowana kurtka dla dwojga; osłonka softshellowa.
3. Nosisz sporadycznie, zwykle w awaryjnych sytuacjach - osłonka softshellowa.
4. Jesteś drobna, nosisz malutkie dziecko, jeszcze nie wiesz czy będziesz chustować - duża kurtka, np. partnera czy taty.
5. Nosisz często, ale krótko, raczej awaryjnie - płaszczyk dresowy KAYA.
6. Nosisz rzadko, w nagłych sytuacjach - Twoja kurtka/sweter; większy rozpinany sweter i akcesoria dla dziecka (buciki, czapka; opowiem więcej w osobnym wpisie).

Dla ułatwienia odnośniki:
    Kurtka dla dwojga, model Everest od Fun2BeMum
    Płaszczyk dresowy KAYA
    Osłonka softshellowa

Poza tym myślę, że warto zainwestować (albo kupić używane) w cienki sweter/bluzkę z wełny merino. Pomaga przy termoregulacji - zimą będzie grzała, a latem chłodziła. Jeszcze nie próbowałam podczas upałów, będę testować w tym roku.

Jeśli motasz dziecko z przodu, bez dedykowanej kurtki będzie Ci wiało w szyję - warto pomyśleć o szaliku lub golfie.


 
 

A Wy, nosicie dzieci w chuście lub nosidle? Korzystacie z dedykowanej odzieży? Podzielcie się ulubionymi rozwiązaniami w komentarzach :) 

Pozdrawiam,
Kaja