Piafka

Kradzież zdjęć na blogach

czwartek, 14 stycznia 2016
| 44 komentarze
snow leopard


Masz pomysł na nowy wpis na swoim blogu. Starannie układasz kolejne zdania, dobierasz słowa. Wszystko już masz gotowe, ale przydałoby się jeszcze jakieś zdjęcie, które wzmocni przekaz, przyciągnie czytelników. Szukasz obrazka, pobierasz, wklejasz. Gotowe! Post opublikowany, statystyki rosną, jest świetnie. Co robisz nie tak? Gdzie w tym procesie został popełniony błąd?


Temat, który chcę dziś poruszyć nie dotyczy wszystkich, ale niestety bardzo wielu blogów. Powoli obserwuję zmiany, ale moim zdaniem, zbyt wolno. Najwyższy czas, żeby to właśnie blogerzy, którzy traktują swoje strony poważnie, zaczęli nagłaśniać sprawę KRADZIEŻY ZDJĘĆ. Zanim wyłączysz tą stronę, bo stwierdzisz, że temat Cię nie dotyczy, zastanów się jeszcze. Czy na pewno? Czy na 100% masz czyste sumienie? A może nawet nie wiesz, że robisz coś niezgodnie z prawem? 

Wyobraź sobie sytuację, w której przez trzy tygodnie przygotowujesz swój post. Podchodzisz do niego poważnie, szukasz fachowej wiedzy, pytasz specjalistów z branży. Odwalasz kawał dobrej roboty, przepełnia Cię duma. W końcu dodajesz post na swojego bloga. Ludzie czytają, tekst się bardzo podoba. Mija jakiś czas, idziesz na spacer i przechodzisz koło kiosku. Z jednej z okładek krzyczy do Ciebie nagłówek, który brzmi identycznie, jak tytuł Twojego postu. Kupujesz gazetę i widzisz swój artykuł, podpisany obcym nazwiskiem. Wkurzasz się, prawda? Nagłaśniasz sprawę, wszyscy przyznają Ci rację. Przecież to jawny plagiat! Kradzież praw autorskich. Zamieszczając zdjęcie, do którego nie masz praw, postępujesz dokładnie tak, jak nieuczciwy dziennikarz - kradniesz czyjąś własność. Powodujesz, że wkurza się ktoś inny - fotograf, który to zdjęcie zrobił. 

Ten post chodził mi po głowie już długo. Kilka dni temu trafiłam na zdjęcie autorstwa jednej z moich ulubionych artystek na bardzo popularnym blogu. Takim, który pojawia się w rankingach o zarobkach na blogach na samej górze. Nie rozumiem, dlaczego ludzie uważają, że to w porządku zarabiać na czyjejś pracy? Czy w takim razie wejście do czyjegoś domu, zdjęcie obrazu ze ściany, a następnie sprzedanie go na aukcji też jest ok? 

Nie będę dziś przytaczać ustaw i definicji. Myślę, że każdy powinien je przeczytać sam. Ustawa o prawie autorskim zawiera bardzo dużo przydatnych informacji. Nie tylko zakazów, ale też informacji o wyjątkach, o sytuacjach, kiedy możecie legalnie korzystać z dostępnych źródeł. Jeśli nie chcecie czytać ustawy, zobaczcie chociaż artykuł na Wikipedii. Przytoczę Wam za to kilka typowych sytuacji, które spotykam prawie codziennie na różnych blogach. Będą one dotyczyć zdjęć, chociaż prawami autorskimi chronionych jest znacznie więcej treści. 

Co NIE jest OK? 


  1. Przypisywanie sobie autorstwa.

  2. To chyba najbardziej oczywista kradzież, o której nie ma się co rozpisywać.

  3. Brak podanego źródła lub podpisywanie zdjęć: źródło - internet/Pinterest/Jan Kowalski.

  4. Dlaczego takie podpisy MOGĄ być błędem? Żeby to zrozumieć, trzeba najpierw dowiedzieć się trochę o licencjach. Niektóre zdjęcia, publikowane między innymi na portalach specjalnie do tego stworzonych, posiadają informację o licencji, na jakiej są opublikowane. Jeśli są udostępnione w ramach Creative Commons, można z nich korzystać ALE są różne typy tej licencji. Dość przystępnie jest to opisane na Wikipedii, w rozdziale o rodzajach licencji. Zwróćcie uwagę, że nie zawsze konieczne jest podanie źródła, a niektóre prace mogą być wykorzystywane także w celach komercyjnych. Jeśli obok zdjęcia, które Was interesuje NIE MA INFORMACJI O LICENCJI, to znaczy, że NIE MOŻNA KORZYSTAĆ z tego zdjęcia, bez pisemnej zgody autora. Po otrzymaniu takiej zgody, oczywiście, podpisujemy autora pod zdjęciem.

  5. Korzystanie ze zdjęć przeznaczonych do niekomercyjnego użytku.

  6. Nie oszukujmy się - spora część blogów prowadzona jest w celach komercyjnych. Chcemy na nich zarobić. Nawet, jeśli teraz tego nie robimy, taki cel mamy na przyszłość. Wówczas nie możemy korzystać ze zdjęć przeznaczonych do NIEKOMERCYJNEGO UŻYTKU. Pamiętaj, jeśli za 2 lata zaczniesz zarabiać na swojej stronie, będzie trzeba usunąć wszystkie zdjęcia, które będą na nieodpowiedniej licencji. To tak, jakbyśmy otworzyli butik. Będziemy musieli znaleźć krawcową albo producenta, bo przecież nie pójdziemy do popularnej sieciówki, nie wyniesiemy, omijając ochronę, siat pełnych ubrań i nie sprzedamy ich u siebie. To by była kradzież, prawda? 

  7. Przerabianie zdjęć przed dodaniem.

  8. Jeśli macie zgodę autora na wykorzystanie danego zdjęcia, nie możecie go przerabiać (o ile licencja nie mówi inaczej). Sprawa dotyczy głównie blogerek modowych, którym często zdjęcia robi ktoś inny. Niejednokrotnie spotkałam się z modyfikacją takich fotografii (zmiana kontrastu, kolorystyki czy przycięcie TO SĄ ZMIANY). Stworzenie kolażu także jest pewną ingerencją w zdjęcie. Fotograf latami pracuje żeby wyrobić sobie pewien styl zdjęć, swoją markę. Jeśli Wam nie odpowiada, to po prostu nie korzystajcie z jego usług. 

  9. Korzystanie ze zdjęć, przy których nie są podani autorzy.

  10. W dzisiejszych czasach do większości autorów zdjęć da się dotrzeć. Jeśli zdjęcie jest opublikowane bez żadnego podpisu, jest bardzo prawdopodobne, że zostało ukradzione. Każde zdjęcie jest chronione prawami autorskimi, a to czy można z niego skorzystać zależy od danej licencji. Najbezpieczniej jest nie wykorzystywać takich zdjęć.

  11. Powoływanie się na prawo cytatu albo dozwolony użytek.

  12. Mamy w prawie takie wyjątki, jak prawo cytatu oraz dozwolony użytek. Jednak zazwyczaj nie mają one zastosowania podczas pisania blogów. Pod pierwszy wyjątek można by podciągnąć krytyków, którzy analizują obrazy czy zdjęcia i muszą pokazać o czym piszą. Na dozwolony użytek mogłyby się powoływać blogi prywatne, udostępniane tylko rodzinie i najbliższym znajomym (aczkolwiek tu jeszcze wchodzi w grę regulamin danej platformy blogowej). Moim zdaniem, byłoby to trochę naciągane i bezpieczniej będzie w ogóle nie brać pod uwagę takiej opcji.

  13. Moodboardy, zestawienia produktów, posty z inspiracjami.

  14. Ten punkt najczęściej dotyczy blogów wnętrzarskich, które bardzo często pokazują inspiracje pięknych mieszkań, zamieszczają proponowane dodatki czy wishlisty. Muszę Was zmartwić - takie działanie również może być nielegalne. Wiele sklepów posiada regulamin, w którym zastrzegają sobie prawo do zdjęć na stronie. Nie możecie wówczas korzystać ze zdjęć produktów! Podanie linku jest niewystarczające, musicie mieć zgodę sklepu na taką publikację.

  15. Uznanie, że podanie linku załatwi sprawę.

  16. O tym już wspominałam, ale jeszcze raz podkreślę. PODANIE LINKU NIE POWODUJE, ŻE ZDJĘCIE JEST ZAMIESZCZONE LEGALNIE. To czy autor chce takiej reklamy, czy nie, jest tylko i wyłącznie jego decyzją. Czy jeśli ktoś wejdzie do Twojego domu i zabierze Ci Twoje ulubione buty, bo zdecyduje, że źle w nich wyglądasz, będziesz chciał mu podziękować? Tak samo jest w przypadku fotografów - NIE DECYDUJ ZA NICH, JAK I GDZIE BĘDĄ SIĘ PROMOWAĆ.
Ta lista pewnie nie wyczerpuje tematu, jeśli chcielibyście coś dodać, na coś zwrócić uwagę, napiszcie proszę w komentarzach albo mailem.


Jak legalnie umieszczać zdjęcia na blogu?




Możecie udostępniać zdjęcia (czyli nie pobieracie nic na swój dysk, a jeśli autor usunie zdjęcie, zniknie ono też od Was). 

Możecie korzystać z banków zdjęć. Wiele z nich ma także bezpłatne obrazy do pobrania (każdorazowo doczytajcie licencję).

Możecie szukać zdjęć na odpowiedniej licencji. Wyszukując grafikę w Googlu możecie wejść w narzędzia wyszukiwania, a następnie prawo do użytkowania. Podobne opcje są dostępne w wielu serwisach ze zdjęciami.

Możecie pytać autorów zdjęć o zgodę na publikację.

Możecie korzystać tylko i wyłącznie z własnych zdjęć. To oczywiście opcja najbezpieczniejsza.


Dlaczego warto dbać o posiadanie zdjęć z legalnych źródeł? 



Przede wszystkim uważam, że leży to w Waszym interesie. Obecnie temat praw autorskich jest bardzo aktualny. Jeśli fotograf znajdzie swoje zdjęcie u Was (wierzcie mi, to nie takie trudne do zrobienia, są specjalne narzędzia), może zgłosić sprawę na policję, do sądu. To są konsekwencje prawne. Ale także Wasza strona może na tym ucierpieć - są opcje zgłaszania treści do np. do Googla. Możecie zniknąć z wyszukiwarek. Podobnie jest na Facebooku, Pintereście czy Instagramie - możecie dostać bana. I jeśli myślicie, że Wam się uda, że na pewno nikomu się nie będzie chciało Was ścigać - jesteście w błędzie. Sama kilka dni temu zgłosiłam jednego użytkownika na Pintereście, który ukradł mi zdjęcie. Nie dam Wam linka, bo już nie ma tam konta. Wielu fotografów nie chce być kojarzonych właśnie z małymi stronkami, z postami wątpliwej jakości (skoro zdjęcie jest kradzione, to skąd wiedzieć, że tekst jest autorski?).

Uważam, że nielegalne postępowanie odbije się na blogu prędzej czy później. W końcu pojawi się sponsor, który nie podejmie współpracy właśnie z tego powodu. Przyjdzie moment, w którym czytelnicy się odwrócą, bo będą mieli świadomość, że dany blog postępuje nie fair, a posty z samymi kradzionymi zdjęciami (podpisanymi jako inspiracje) staną się mało wartościowe. Nie zapominajmy też o innych blogerach, wobec których takie postępowanie jest nie w porządku. Siłą rzeczy, blogi korzystające tylko z legalnych źródeł, mają trudniejsze zadanie i dużo trudniej będzie się im przebić przez konkurencję. Myślę, że to kwestia czasu zanim zirytowani autorzy blogów zaczną pisać o stronach z nielegalnymi zdjęciami.

Pytając autorów zdjęć o zgodę na ich wykorzystanie możecie nawiązać ciekawe znajomości, zdobyć nowych czytelników. Wielu fotografów chwali się u siebie na blogach czy stronach, że ktoś o nich wspomniał. Postępując legalnie możecie zdobyć darmową reklamę.

Kiedy znajdywałam moje zdjęcia na Pintereście czy blogach, niejednokrotnie usłyszałam, że przesadzam i powinnam się cieszyć - przecież są popularne, ludziom się podobają. A wiecie co? Mi się to wcale nie podobało. Nie podoba mi się, że moje zdjęcie jest pod artykułem w języku, którego nie znam i nie wiem o czym pisze autor. Nie podoba mi się, że moje zdjęcia mogą być kojarzone z treściami, które są sprzeczne z moim światopoglądem. Ale przede wszystkim, nie podoba mi się, że ktoś rości sobie prawo do decydowania za mnie. Dla wielu osób to tylko zdjęcia, które robi się w sekundę, które nie wymagają nakładu pracy, wiec to nie jest stratą dla fotografa, że ktoś te zdjęcia promuje. To nie jest Wasza decyzja do podjęcia! A skoro zdjęcia robi się tak łatwo - ruszcie cztery litery i zróbcie swoje, zamiast korzystać z cudzych. 

Często widzę blogi z pięknymi, autorskimi zdjęciami zwykle opatrzonymi logo. Jednak w końcu pojawia się post z inspiracjami, z wieloma kradzionymi zdjęciami. Drodzy autorzy blogów, którzy postępujecie w ten sposób - jesteście hipokrytami. Swoją treść chcecie chronić przed kradzieżą, ale przecież to by było takie niewygodne i trudne korzystać tylko z legalnych źródeł... A jakby ktoś przywłaszczył sobie Wasze zdjęcia i treści, krzyczelibyście dość głośno, prawda?

Na szczęście świadomość społeczeństwa rośnie. Coraz częściej widzę negatywne komentarze pod postami z kradzionymi zdjęciami. Można je oczywiście usunąć, ale to nie przywróci czytelników.
Decyzja należy do Was. Bardzo wszystkich zachęcam do zgłębienia tematu, do przeczytania ustawy. Pamiętajcie, że niewiedza nie zwalnia Was z obowiązku przestrzegania prawa, a kradzież zdjęć jest przestępstwem.

Nie upubliczniacie zdjęć pobranych nielegalnie u siebie na blogu? Super, na prawdę mnie to cieszy! Jeśli tak jak mnie, drażni Was ten temat, udostępnijcie ten wpis u siebie albo napiszcie swój post o tej tematyce. Myślę, że trzeba temat nagłaśniać, tak, by więcej osób dowiedziało się, że wrzucanie czyiś zdjęć może być przestępstwem.


Bardzo Was proszę o niedodawanie w komentarzach informacji o blogach, które kradną zdjęcia. Tutaj jest miejsce na dyskusję, na opisanie swoich doświadczeń czy podpowiedzenie, na co jeszcze zwrócić uwagę podczas publikowania zdjęć. Komentarze z informacjami o blogach, które łamią prawo będę usuwać. Zawsze możecie podesłać autorowi takiego blogu link do tego wpisu ;-) 

Pozdrawiam,
Kaja 

44 komentarze
  1. Rewelacyjny post! Wstyd się przyznać, ale zdarza mi się korzystać z cudzych zdjęć. Bardzo rzadko, ale jednak. Jestem fotografem i zdaję sobie sprawę, jak czasem boli spotkanie swojego zdjęcia na obcej stronie bez jakiejkolwiek wzmianki. Trafiłaś do mojego sumienia i czas coś z tym zrobić! :) Dziękuję!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci za ten komentarz! Robisz super zdjęcia i myślę, że u siebie spokojnie możesz polegać na własnych fotografiach ;-)

      Sama właśnie próbuję walczyć z jednym z magazynów z Azerbejdżanu i nawet nie tyle mnie to boli, co potwornie wkurza.

      Usuń
  2. Wszystko fajnie, ale zabrakło mi pojęcia Creative Commons. Doczytaj.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To znaczy definicji? Bo o Creative Commons piszę w punkcie 2.

      Usuń
  3. A co np. z popularnymi serwisami jak np Demotywatory? Jeśli spodoba mi się obrazek i podpis to moge z niego legalnie skorzystac?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety bardzo dużo zdjęć na Demotywatorach nie jest umieszczonych legalnie. Nie znalazłam również informacji o licencji obok umieszczonego wpisu, więc pozostaje jedynie pisanie do autora, który wrzucił daną treść. Ale możesz skorzystać z opcji udostępniania na facebooku. Radziłabym jednak ostrożność, bo na prawdę często są tam dodawane treści nielegalne.

      Usuń
  4. Zaczynając pisać bloga zupełnie nie zwracałam na to uwagi. Teraz mogę się pochwalić, że od roku mam TYLKO uzgodnione publikacje. I rzeczywiście, wysyłanie zapytań o zgodę owocuje wymiana kontaktów, komentarzami i udostępnieniami . Warto więc z wielu powodów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za ten komentarz! Jesteś żywym dowodem na to, że się opłaca ;-)

      Usuń
  5. Dzięki za ten wpis! Staram się używać głównie własnych zdjęć, jednak czasami potrzebuję fotki z innego źródła - Zawsze jednak w podpisie wyraźnie zaznaczyłam źródło zdjęcia! I okazuje się, że to też jest nielegalne... Bo nie wiem, czy autorzy się zgadzają na rozpowszechnianie....
    Dzięki jeszcze raz! Kupa roboty przede mną ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dużo osób, podobnie jak Ty, nie wie, że nawet po podaniu źródła, upublicznianie czyiś zdjęć jest niezgodne z prawem. Cieszę się, że mój wpis okazał się dla Ciebie przydatnym i życzę powodzenia w prowadzeniu bloga w sposób legalny ;-)

      Usuń
  6. Wydaje mi się, że to po prostu problem ze zrozumieniem definicji kradzieży. Ludzie rozumieją ją z jako "ktoś mi zabrał, więc ja nie mam" i dlatego nie potrafią odnieść jej do cyfrowego świata nieustannego powielania informacji. Ściągnięcie gry z torrentów nie jest więc dla nich kradzieżą, bo przecież w sklepie wciąż pudełko stoi, "ja na pewno nie jestem złodziejem". To samo ze zdjęciami na blogach. Ludzie nie czują się w żaden sposób winni, nie widzą, że robią coś złego. Bardzo się cieszę, że napisałaś ten post - im więcej mówi się o prawach autorskich, tym do większego grona trafi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że trafiłaś w sedno i świetnie to opisałaś. Co ciekawe z takim podejściem do programów często spotykałam się wśród informatyków, a w przypadku zdjęć u grafików. Chyba psychologowie powinni zbadać to zjawisko ;-) A tym, którzy mają świadomość czym jest kradzież zasobów znalezionych w sieci pozostaje dzielenie się swoją wiedzą.

      Usuń
  7. świetny post! bardzo rzadko poruszany temat, a jaki istotny.
    ja używam wyłącznie własnych zdjęć - taki charakter bloga. poruszając się wśród osób fotografujących nieustannie słyszę o kradzieżach zdjęć. to bardzo przykre, autorzy naprawdę odczuwają to jako zabór ich mienia, dobra.
    pozdrawiam serdecznie!
    zuzanna
    www.zwidokiemnastol.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnio, na szczęście, trafiam coraz częściej na taką tematykę i coraz częściej na blogi, których autorzy publikują tylko legalne zdjęcia.
      Zupełnie mnie nie dziwią takie odczucia fotografów, bo jak inaczej mieliby się czuć? W końcu ktoś ich okradł. Sama próbuję teraz jakoś zmusić magazyn z Azerbejdżanu do usunięcia mojego zdjęcia, ale to walka z wiatrakami :(

      Usuń
  8. Ja pobieram często zdjęcia z tumblra. Nie wiem czy to kradzież ale zwykle pisze że są one z Tumblra. Sprawa dosyć ważna faktycznie. Jednak nie każdy musi robić sam zdjęcia. Nie przeczytałam posta do samego końca I nie wiem czy podałaś jakieś źródła legalnych zdjęć. .. jak nie to możesz o tym też napisać posta :-)
    imbirkowy-blog.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety właśnie z takim beztroskim podejściem, jak Twoje, staram się walczyć. Jeśli nie wiesz czy jest to legalne, to czemu to robisz? Czemu nie zadasz sobie chociaż trudu, żeby doczytać post? Wiem, że moje słowa są ostre, ale nie jestem w stanie zaakceptować podejścia: nie wiem, to znaczy, że nic nie robię źle. Jeszcze raz powtórzę: jeśli licencja, na jakiej są udostępnione zdjęcia, na to nie zezwala, NIE MOŻESZ publikować zdjęć na swoim blogu. I to, że ktoś nie robi swoich zdjęć, nie zwalnia go z obowiązku przestrzegania prawa. To, że nie wytwarzam biżuterii nie daje mi prawa do obrabowania jubilera, prawda?
      Źródeł legalnych zdjęć jest wiele, wypisywanie linków do banków zdjęć mija się z celem, bo każdy, kto chce korzystać z czyiś zdjęć i tak musi wpisać dane hasło do wyszukiwarki. Google pozwalają na wyszczególnienie tylko i wyłącznie zdjęć pod daną licencją.

      Usuń
    2. Poczytam o tym więcej. A skąd ty pobierasz zdjęcia? Z ciekawości.

      Usuń
    3. To świetnie :) Temat jest skomplikowany, ale im więcej osób, będzie świadomie korzystać z dostępnych zdjęć, tym lepiej.

      Nie pobieram zdjęć. Te umieszczone na blogu są mojego autorstwa. Jest jedno z Wikimediów (na licencji CC-BY, dlatego jest podpisane pod zdjęciem) i jest jeden post z inspiracjami - wszystkie są udostępnione, a nie dodane do postu.

      Usuń
  9. Przeczytałam, nieco się przeraziłam bo i ja użyłam czyjejś pracy podpisując tylko źródło. Ale natychmiast naprawiam swój błąd i pisz maile gdzie trzeba. Cieszę się, że napisałaś tego posta. Nawet nie wiedziałam, że zdjęcia można udostępniać a nie dodawać.
    Dzięki bardzo za tego posta :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najważniejsze to zdobyć wiedzę, a potem zacząć ją stosować w praktyce ;-) Pisząc posta sama się zorientowałam, że źle przeczytałam licencję i zamiast CC-0 było CC-BY. Bardzo się cieszę, że post okazał się przydatny :)

      Usuń
  10. Świetny post! Przyszło mi do głowy coś nad czym się nie zastanawiałam, publikując swoje zdjęcia jak należy to zrobić, by inni wiedzieli, że nie mogą bez zgody z nich korzystać?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Publikując swoje zdjęcia nie musisz w żaden sposób zaznaczać, że nie wolno z nich korzystać - automatycznie są chronione :) Ostatnio się upewniałam jeszcze u Wojtka na prakreacja.pl i potwierdził. Jeśli chcesz je udostępniać, to wtedy zaznaczasz, że zdjęcia są na danej licencji. Niestety, dużo osób o tym nie wie i na wszelki wypadek można zamieścić gdzieś informację z boku strony, że nie wolno korzystać z Twoich zdjęć. Z doświadczenia - mało to daje. Kiedyś dodawałam wszędzie informację o zakazie, czasem nawet w dwóch językach, a i tak ludzie kradli :/

      Usuń
  11. Chyba przekopiuję u siebie na blogu te ustawy...bo mnie nastraszyłaś tym postem :( Ja mam wszystkie zdjęcia mojego autorstwa i w dużej mierze mój blog jest fotoblogiem. Była ostatnio głośna historia o tym, jak to sobie Fly4Free wiziął zdjęcia z bloga Duże Podróże i zilustrował nimi swój arytkuł :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetny pomysł! Im więcej osób pozna treść ustawy, tym lepiej moim zdaniem.
      Sprawy takie, jak ta z Fly4Free są nagłaśniane i przez chwilę jest szum w mediach. Ale nie wiem czemu ludziom się wydaje, że ich te przepisy nie dotyczą i oni nie są dużym portalem to mogą kraść...

      Usuń
  12. Świetnie, że poruszasz tak ważne tematy:) Staram się zwracać na to uwagę, najczęściej korzystam z darmowych lub robię swoje;) Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Tego typu wpisy są potrzebne, bo nie każdy jest tak dobrze zorientowany w temacie. Tak sobie myślę nad tym i dochodzę do wniosku, że ludzie w Internecie czują się bezkarni. Nie chodzi tylko o kradzież zdjęć, ale na przykład o nękanie, czy jeszcze inne działania. To wszystko są przestępstwa, ale nie każdy to rozumie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie też zastanawiam się skąd to się bierze. I co ciekawe, to poczucie bezkarności dotyczy obecnie w dużej mierze ludzi po 20 r.ż. Kiedy prowadziłam warsztaty o ochronie swojej prywatności wśród gimnazjalistów, właściwie wszyscy wiedzieli, co jest legalne, co nie i na co uważać. Szybko musiałyśmy z koleżankami zmienić poziom prezentacji, żeby w ogóle mieć o czym mówić. Jestem pewna, że prowadząc te same zajęcia wśród ludzi koło 30 musiałabym bardzo szczegółowo wszystko opisywać i odpowiadać na wiele pytań.
      Byłoby super, jakby policja i media zaczęły pokazywać, że w necie nie jest się anonimowym. Tylko jeszcze musieliby o tym wiedzieć, a z mojego doświadczenia wynika, że policja nie zawsze wie co to jest adres IP.

      Usuń
  14. U mnie znajdują się tylko i wyłącznie moje własne zdjęcia, które sama robię

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I świetnie ;-) Bardzo mi się podoba, jak kreatywność przejawia się w wielu dziedzinach ;-)

      Usuń
  15. Bardzo dziękuję za ten wpis! Bardzo wiele informacji mnie zaskoczyło. Dotychczas myślałam, że podanie źródła "Pinterest" jest zgodne z prawem i ze zamieszczone tam obrazy można wykorzystywać:/ takie informacje otrzymałam też od znajomych "z branży". cieszę się, że znalazłam ten artykuł! jestem początkującą blogerką i dzięki Twoim radom nie narobię szkód. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To super, że tu trafiłaś :) Bardzo mnie cieszy, jak ludzie po poznaniu polskiego prawa mają chęć go przestrzegania, a nie olewania (niestety z tym się często spotykam...). Powodzenia w blogowaniu!

      Usuń
  16. Dzięki! Rozumiem, że zdjęcia CC-0 nie muszę podpisywać, a jeśli wykorzystuję je w swoich projektach, to czy mogę oznaczyć taką pracę własnym logo? Np. stworzę kartkę z nie swoim zdjęciem, plakat tudzież inną grafikę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na stronie o CC jest taka informacja:
      "Osoba, która opatrzyła utwór tym oświadczeniem, przekazała go do domeny publicznej, zrzekając się wykonywania wszelkich praw do utworu wynikających z prawa autorskiego, włączając w to wszelkie prawa powiązane i prawa pokrewne, w zakresie dozwolonym przez prawo, na obszarze całego świata.

      Możesz zwielokratniać, zmieniać, rozpowszechniać i wykonywac utwór, nawet w celu komercyjnym bez pytania o zgodę."

      Także, jak najbardziej możesz korzystać z takich zdjęć i grafik w swoich projektach ;-)

      Usuń
  17. Dziękuję za błyskawiczną odpowiedź :) Pytam, bo spotkałam się z informacją, na forum prawniczym, że nie mozna oznaczać takiego zdjęcia własnym znakiem ponieważ prawa autorskie w polskim prawie są niezbywalne. I że jest pewne ograniczenie na gruncie polskiego prawa w zakresie korzystania z domeny publicznej.

    Nie mogę tylko znaleźć odpowiedzi, czy chodzi o to, żeby nie przypisywać sobie autorstwa w przypadku, gdy np. prezentuje bezpośrednio oryginalną fotografię, natomiast jeśli ją zmodyfikuję lub włączę w swój projekt (mimo że stanowi dominującą część tej pracy) to jest to już moje dzieło i wtedy mogę oznaczyć je własnym znakiem?

    Często można spotkać się z informacją, że korzystając z zasobów domeny publicznej powinno się oznaczyć autora, natomiast licencja CC-0 tego nie wymaga. Problem w tym, ze często tych pojęć używa się zamiennie, że cc0 to domena publiczna. Nigdzie nie mówi się wprost - tak, możesz użyć na tym swojego znaku. Informacja, że można to wykorzystywać "jak tylko się chce" jest dla mnie zbyt ogólna. Stąd te wszystkie wątpliwości :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W prawie polskim jest określone, że autorskie prawa osobiste są niezbywalne, więc teoretycznie nie można się podpisać pod czyjąś grafiką. Ale jak zgłębiałam temat, to wychodziło, że wystarczy zmienić grafikę i powstaje nowe dzieło, pod którym już można się podpisać.

      Rozumiem Twoje wątpliwości, bo sama mam ich ogromnie dużo mimo próby zrozumienia tematu od paru lat. Tak na prawdę co prawnik to inna opinia. Kiedyś spotkałam się nawet ze zdaniem, że w Polsce nie można korzystać z wolnego oprogramowania do celów komercyjnych, bo byłoby to niezgodne z prawem :/

      Nie znam ostatecznej odpowiedzi na Twoje wątpliwości i szczerze mówiąc myślę, że nikt nie będzie potrafił tego zrobić za 100% pewnością. Sama zawsze sprawdzam na stronie CC czego dokładnie wymaga dana licencja i postępuję zgodnie z nią.

      Usuń
  18. Jeszcze raz dziękuję. Dobrze jest się podzielić i uzyskać odpowiedź i zrozumienie :) Faktycznie jest wiele niejasności i różnych interpretacji i myślę sobie, że chyba trzeba się też kierować zdrowym rozsądkiem i zwyczajną uczciwością. Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze wiedzieć, że inni też mają z tym problem, ale chcą się dowiedzieć więcej. http://legalnakultura.pl/pl/prawo-w-kulturze/b-przewodnik-b-po-prawie-autorskim tutaj możesz doczytać więcej. Pozdrawiam i powodzenia! Jakbyś się dowiedziała czegoś nowego, to będzie mi miło jak dasz znać ;-)

      Usuń
  19. Temat bardzo na czasie.
    Bloguję od niedawna, ale przez wykonywane zawody z tematem praw autorskich jestem na bieżąco i zawsze zastanawiało mnie "skąd Ci ludzie mają te wszystkie super zdjęcia". Czy pytają o nie? Pinterest i google jako źródło również zawsze mnie zastanawiały. Wcześniej nie byłam pewna co można, a co nie w kwestii udostępniania zdjęć, ale już od jakiegoś czasu wiem.
    Wkurza mnie strasznie używanie bez pytanie cudzej treści. Wkurza mnie okropnie, szczególnie w mojej branży, wrzucanie owych inspiracji, kolaży bez umiaru. Wkurzam się przy tym na siebie, że jestem na tyle praworządna i nie zuchwała, aby umieścić post z pięknymi zdjęciami "z internetu". Na pewno byłby rozchwytywany. Tylko moje emocje stygną zawsze w momencie pojawienia się problemu: jak ja się rano pomaluję, skoro nie będę mogła spojrzeć w lustro?...
    używanie cudzej pracy jest o wiele łatwiejsze, łatwo się na tym dorobić, jak na wielu kradzieżach z resztą. Ale nie da się tak żyć, szczególnie w zgodzie z samym sobą.
    Pociesza mnie świadomość, że nie idę drogą na skróty, szlifuję warsztat (także fotograficzny, przecież JAKIEŚ zdjęcia muszę wrzucać;)) i staję się coraz lepsza w swoich dziedzinach. Cieszy mnie, że daje to wymierne efekty, że czytelnicy doceniają mój trud i zwracają się do mnie coraz częściej z różnymi zapytaniami.

    Ale wkurza mnie inna strona medalu. Kilkukrotnie skorzystałam z darmowych zdjęć, z czego jedno okazało się dość popularne, bo zbyt wielu zdjęć w sieci z pełną licencją jest niewiele. Pochwaliłam się owym postem gdzieniegdzie. I rozległy się głosy "przecież to zdjęcie z tego i tego bloga! nie wolno! nu nu nu!" Jak widać ignorancja działa w różne strony ;) i od tamtej pory unikam banków zdjęć, nie chcę być znowu niesłusznie posądzona o kradzież.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że wkurzają nas podobne rzeczy. Jaki popularny byłby mój blog, jakbym wrzucała te wszystkie genialne inspiracje, co mam pozapisywane na dysku ;-) A tak na poważnie, masz rację, życie w zgodzie z sobą samym jest ważniejsze. Ja się pocieszam zawsze tym, że skoro takie osoby kradną, to są mało kreatywne, co prędzej czy później wyjdzie na jaw. A ci którzy chcą być fair dodatkowo się rozwijają, uczą nowych rzeczy, szkolą warsztat, to wszystko na pewno kiedyś zaprocentuje.

      Jeśli chodzi o banki zdjęć, to po cichu liczę na to, że ktoś mnie o to posądzi (w jednym czy dwóch postach korzystałam z takich zdjęć). Będę mogła wtedy podesłać linka do tego postu i może przybędzie kolejna uświadomiona osoba :) Chociaż, jak była ostatnio taka dyskusja na fb to zostałam posądzona o zatajanie faktów, bo nie napisałam o prawie cytatu, a przecież w tych wpisach z pięknymi inspiracjami to ZAWSZE są tylko cytaty (UWAGA: to nie prawda, tak na wszelki wypadek piszę dla innych ;-) prawo cytatu ma duże uwarunkowania jeśli chodzi o jego zastosowanie).

      Usuń
  20. Zainteresowało mnie Twoje podejście do Pinterest. Z Twojej wypowiedzi wyciągnęłam dziwne odczucie, że nie chcesz, żeby inni ludzie pinowali zdjęcia z Twojego bloga - mimo, że każdy taki pin to link do Twojego bloga. Jeśli kliknę "Pin it" przy ostatnim zdjęciu w tym wpisie (piękny widok na jezioro) - to uważasz to za kradzież tego zdjęcia lub naruszenie Twojej własności?
    Jeśli przypadkiem jestem Chinką i zrobię pod takim pinem podpis w "ichnich znaczkach" - to jeszcze gorzej..?
    Czy według polskiego prawa Pinterest i zasady jego działania są niezgodne z prawem?

    Żeby nie było niejasności - rozumiem, że wklejanie zdjęcia na swoim blogu i podanie jako źródła "pinterest" jest kradzieżą. Irytujące w Pinterest jest to, że ktoś na jakimś tumblr wkleił twoje kradzione zdjęcie i potem ono krąży po internetach z linkiem do tej innej strony. Ale czy to znaczy że cały Pinterest jest zły?
    Proszę, nie odbierz tego jako zarzut, po prostu chcę poznać i zrozumieć Twój punkt widzenia. Być może chodzi Ci o jakąś zupełnie inną sytuację związaną z Pinterest, i stąd moje niezrozumienie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po chwili zastanowienia dodam jeszcze - wrzucenie na Pinterest czyjegoś zdjęcia bez linku do autora (da się) albo zmiana tego linku na inny jest kradzieżą. Jeśli o takie używanie Twoich zdjęć na Pinterest Ci chodzi - to rozumiem.
      Z drugiej strony spotkałam się kiedyś z oburzeniem, że ludzie robią sobie na swoich kontach tablice z czyjąś twórczością. Podpisane imieniem i nazwiskiem autora, z linkami do prawdziwego źródła... To tak jakby u mojego fana na pinterest powstała tablica z biżuterią koronkową firmy LandOfLaces - z linkami do bloga, sklepu czy gdzie tam fan znalazł moje prace. Zastanawiam się czy to źle i czy to by mnie zdenerwowało..? Powinno? Czy to mi jakoś szkodzi..?

      Usuń
    2. Trochę źle odczytałaś to, co tutaj napisałam o Pintereście ;-) Nie chodzi o przypinanie z bloga na swoją tablicę na pinterest, tylko o publikowanie treści znalezionych na tym portalu i podpisywanie ich "źródło:pinterest". Takie działanie nie jest zgodne z prawem. Nie mam nic przeciwko przypinaniu moich prac, specjalnie po to dodałam przycisk "pin it". Sama mam pełno tablic pełnych inspiracji, ale nie dodaję ich później na bloga (chyba że w postaci linku lub osadzając, co po ostatnim wyroku Trybunału Sprawiedliwości i tak planuję usunąć w wolnej chwili). Mam nadzieję, że rozwiałam Twoje wątpliwości, w razie czego pytaj :)

      Usuń