Piafka

Europa Północna, czyli Piafka na wakacjach

wtorek, 4 października 2016
| 20 komentarzy
Renifery, św. Mikołaj, fiordy, zorza polarna i domki z trawą na dachu przyciągają coraz więcej turystów do Skandynawii. Ale ja zakochałam się w tych miejscach z zupełnie innych powodów. Zobaczcie, dlaczego tak chętnie tam wracam. 

Wielokrotnie zastanawiałam się nad tym, dlaczego tak uwielbiam Skandynawię. Może to te widoki, które uwiecznię na fotografiach, może radość ze spotkanych łosi czy reniferów, a może urokliwe miasteczka? Ale tak naprawdę to tylko dodatek, bo Skandynawię kocham za spokój, za ciszę, za przyrodę i możliwość z niej korzystania. Tam nie muszę się zastanawiać czy mogę wejść do lasu, czy na szlaku nie będzie za dużo ludzi, czy wolno mi tu rozbić namiot. Jadąc tam zawsze wpadamy w cudowny rytm Slow. Zwiedzamy tylko, jak mamy na to ochotę, śpimy tam, gdzie nam się spodoba, a przede wszystkim spędzamy mnóstwo czasu razem. W Skandynawii można nawet przez kilka dni nikogo nie spotkać! Jak tam jestem to niczym się nie przejmuję, nie ma stresu, pośpiechu. Jesteśmy tylko my dwoje.



Na ten wyjazd czekałam trzy lata. Po raz pierwszy trafiliśmy do Szwecji z Bartkiem w 2009 roku, kiedy to Ryanair postanowił odwołać nam lot do Szkocji. Przypadkiem trafiłam na artykuł w Travelerze, doczytałam co potrzeba i już parę dni później przepakowaliśmy plecaki, wsiedliśmy w auto i pojechaliśmy na północ Europy. I tak nam już zostało - to był nasz czwarty  piąty wyjazd w tamte strony i na pewno nie ostatni. Ale tym razem było inaczej, bo zdecydowaliśmy się pojechać przez Litwę, Łotwę, Estonię i w Tallinie złapać prom do Helsinek.
Przejechaliśmy ok. 8770 km w trzy tygodnie, a większość czasu spędziliśmy na Lofotach i ich okolicach.


Nie przywiozłam setek niesamowitych zdjęć. Po wszystkich moich problemach ze zdrowiem musiałam odpocząć, także od aparatu. Ale za bardzo go lubię, żeby tak całkiem odłożyć i nie używać. Dlatego w tym wpisie mam dla Was trochę zdjęć, migawek z naszej podróży. Ale domyślam się, że ciekawią Was praktyczne aspekty takiego wyjazdu. Zobacz też wpis ze wskazówkami, naszymi doświadczeniami, przemyśleniami i ciekawostkami:

Litwa szczególnie nie przypadła nam do gustu. Ryga zresztą też, ale na Łotwie spędziliśmy cały dzień leniuchując na plaży. Bardzo za to spodobał nam się Tallin, który zwiedzaliśmy późnym wieczorem. U Mikołaja w Rovaniemi akurat trwa remont, ale udało się go odwiedzić. A właściwie to ich, bo spotkaliśmy dwóch. Obaj zachłanni, bo za zdjęcie chcieli 35 euro. Na poczcie Mikołajowej nie było polskiej szufladki na listy! Za to oprawiono piękny list zapisany na korze drzewa (na zdjęciach wyżej jest). W Finnmarku jest bardzo zimno, ale za to można spotkać sporo reniferów. Stąd uciekliśmy dość szybko, żeby dotrzeć na wyspę Senja. Zjechaliśmy ją prawie całą, ale pogoda nam nie sprzyjała. Na szczęście na kolejnych wyspach było lepiej, prawie nie padało. Na Lofotach było przyjemnie ciepło, wskoczyłam nawet do morza. Tutaj jeździliśmy na rowerach, byliśmy w górach, zwiedzaliśmy bunkry, goniliśmy łosie, śmialiśmy się z głupich owiec (a czemu są głupie dowiecie się w czwartek ;-)). A przede wszystkim po prostu byliśmy i cieszyliśmy się tym wszystkim. Zrobiliśmy też sobie moją wymarzoną sesję ślubną. Dzięki mężu!


Na deser mam dla Was jeszcze kilka domów norweskich. Nie myślcie sobie, że tam wszędzie jest tak cudownie, każdy umie urządzać wnętrza, a styl skandynawski to obowiązkowo w każdym domu. Oj nie. Widziałam mnóstwo ogródków z setkami bibelotów (łącznie z sikającym chłopcem w formie fontanny i sporym sztucznym słoniem), a przez okna, między babcinymi firaneczkami i zasłonkami wypatrzyłam meble w jakże uroczej okleinie, pomarańczowe czy sraczkowate ściany, a nawet wielką sofę w zeberkę. Zwykli ludzie mają zwykłe wnętrza. Nie można za to odmówić uroku samym domkom - drewnianym, kolorowym, czasami z trawą na dachu, często z porożem nad drzwiami. To, co jeszcze mi się bardzo spodobało to oświetlenie - jest go dużo zarówno na zewnątrz, jak i w środku domów. Lampkę w oknie ma tam prawie każdy. Po zmroku prezentuje się to cudownie.

   
Mam nadzieję, że choć trochę przybliżyłam Wam Skandynawię. Choć wtedy nie czułam potrzeby robienia zdjęć, to teraz zaczynam żałować (o filtrze połówkowym przypomniałam sobie w ostatnich dniach wyjazdu...), ale to nic, nadrobię następnym razem. To był jeden z najlepszych wyjazdów w moim życiu, naładowałam baterie, myślę że wreszcie wyzdrowiałam (nie licząc aktualnego przeziębienia, w tej Polsce jest przeraźliwie zimno, nie przywykłam!) i nadrabiam roczne zaległości! Trzymajcie za mnie kciuki, czeka mnie teraz skończenie pracy magisterskiej, znalezienie pracy, ogarnięcie strony ze zdjęciami i oczywiście, dalsze prowadzenie tego bloga. Tu też planuję kilka zmian, a już w sobotę zaczynam nową serię wpisów! Po szczegóły kliknij w grafikę niżej ;-) 



Pozdrawiam,
Kaja

P.S. Blogerką modową to ja raczej nie zostanę... Dobrze, że wracając zatrzymaliśmy się w Primarku i kupiłam nowe trampki :)



Wszystkie zdjęcia w tym wpisie są mojego lub mojego męża autorstwa i chroni je prawo autorskie. Nie możesz z nich korzystać w żaden sposób bez mojej zgody.



20 komentarzy
  1. Od Skandynawii zawsze odstraszał mnie trochę ten klimat... Ale myślę, że z czasem się przekonam do podróży tam. PS. Piękne zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z klimatem to jest tak, że dużo zależy od tego kiedy się tam pojedzie i gdzie. Wpadnij tutaj w czwartek, napiszę o tym trochę więcej ;-)

      Usuń
  2. piękne zdjęcia a miejsca magiczne :)
    Nie zostaniesz blogerką modową? Dlaczego - przynajmniej wyróżniała byś się wśród tych wszystkich bogerek, które ubierają się bardzo podobnie :)

    pozdrawiam Anna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie masz rację! Wypromowałabym chodzenie w tych samych butach przez 10 lat :D

      Usuń
  3. Super zdjęcia!
    Ja lubię gwar, targi etc i sama aż byłam zaskoczona w Norwegii jak ta cisza i spokój mi odpowiadają - na pewno jeszcze do Skandynawii wrócę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba każdy czasem potrzebuje takiej ciszy i spokoju żeby wypocząć :)

      Usuń
  4. Oooj rozmarzyłam się.. :-) Marze o Skandynawii, jak o każdej podróży, nawet takiej małej. Zawsze mam radochę kiedy moge wyjechać gdziekolwiek poza Warszawę, zwykle są to Mazury, Warmia parę razy w roku. Piękne zdjęcia! Skandynawskie krajobrazy, domki, góry, lasy... to właśnie to, co chciałabym zobaczyć na własne oczy. Trzymam kciuki za prace magisterską! :-)) Ja w tym roku obrona dyplomu... aż mam stresa haha.
    Pozdrawiam, Weronika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Małe podróże też są wspaniałe. Sama muszę jakieś zaplanować, takie weekendowe wyjazdy :) Myślę, że spodobałaby Ci się Szwecja - tam jest bardzo podobnie, jak na Mazurach, tylko czyściej i mniej ludzi, a do tego można rozbijać namiot przy jeziorze. Trzymam też kciuki za Ciebie! Obrona nie jest taka zła, ale rozumiem Cię, też się stresuję tym ;-)

      Usuń
  5. a co jest zlego w sofie w zeberke? :)
    nie dziwie sie ze wciaz tam wracasz, tez sie zakochalam a myslalam ze bede tylko marznac i narzekac! czuje ze ta podroz mnie zmienila w jakims stopniu :) - Gabi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Absolutnie nic, najważniejsze, żeby podobała się domownikom ;-) Ale taka sofa w połączeniu z pomarańczowymi ścianami nie ma zbyt wiele wspólnego ze stylem skandynawskim ;-)
      W Nowej Zelandii będziecie mieli trochę zbliżone widoki, prawda? Tylko cieplej ;-) Masz rację, taka podróż zmienia.

      Usuń
  6. Moja trasa marzeń! Co do lampek w oknach i oświetlenia.. z tego co wiem, prąd w Norwegii jest czerpany z elektrowni wodnych, a wody dookoła nie brakuje, stąd nie skąpią na światełkach ;) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Wow, cudowna podróż i imponująca liczba zrobionych kilometrów. Na mnie tego typu wypad z całą pewnością podziałałby wyciszająco, tyle piękna i przyrody wokół - to skłania do refleksji. Widoki zapierające dech w piersiach i bliskość natury. Naprawdę pięknie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta przestrzeń i natura wokół faktycznie skłaniają do refleksji. Człowiek nabiera takiego dystansu do niektórych spraw.

      Usuń
  8. Cudowne zdjęcia. Skandynawia jest w dalszym ciągu na naszej liście marzeń. Chęć poznania tych krajów rośnie z każdym dniem. Twój wpis się również do tego przyczynił. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marzenia są po to, żeby je realizować ;-) Zaglądnij na kolejny wpis związany ze Skandynawią, będzie sporo informacji praktycznych

      Usuń
  9. genialne i zazdroszczę strasznie :) pozdrowienia dla Was :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma co zazdrościć, lepiej zrealizować marzenia ;-)

      Usuń
  10. Świetny wpis! A jakim samochodem jechaliście i jakie są ceny paliw w tych krajach? bardzo bym chciała też pojechać i zastanawiam się czy nie ma jakichś kosmicznych warunków co do samochodu o jakich słyszałam do któregoś kraju na południe :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewelina koniecznie zobacz mój kolejny wpis o skandynawii - http://www.piafka.pl/2016/10/jak-tanio-podrozowac-po-skandynawii.html Tam jest więcej praktycznych wskazówek co i jak. Ceny paliwa są porównywalne do tych w Europie, w zależności od miejsca wahają się między 12-15 koron (mniej więcej przez pół dzielisz żeby dostać złotówki). Byliśmy różnymi samochodami: starym fordem, trzy razy fiatem pandą, a teraz renault megane przerobione tak, że spaliśmy w aucie. Nie ma problemu z samochodem, ale trzeba BARDZO przestrzegać przepisów, mandaty są kosmiczne.

      Usuń