Piafka

Metamorfoza starego stołu

piątek, 18 listopada 2016
| 14 komentarzy
W moim mieszkaniu stanął kolejny odnowiony mebel - stary stół kuchenny przerobiłam na sekretarzyk. Skąd się u mnie wziął, co z nim zrobiłam i dlaczego odnawiałam go parę miesięcy? Zobacz dalej. 


Ten stół stał w kuchni u babci od zawsze. To na nim dziadek co rano jadł śniadanie, a babcia szykowała kanapki dla wnuków. Wyłożoną gazetą szufladę ciężko się wysuwało, a to właśnie w niej leżały nożyczki i recepturki - jakże ważne przedmioty dla dzieci ;-)

Choć stół nie zachwycał, jest solidny i po prostu go lubię. Miło mi się kojarzy. I kiedy babcia postanowiła wymienić mebel na nowy, musiałam go przygarnąć.

Początkowo miał stanąć w warsztacie, ale jak tak mu się przyglądnęłam, uznałam, że może być wspaniałym sekretarzykiem, o którym marzyłam od jakiegoś czasu.

Odnawianie zaczęłam od zdjęcia blatu, zdarcia farby olejnej i uzupełnienia ubytków w drewnie. To zdecydowanie nie jest mój ulubiony etap prac... Po wyszlifowaniu zabrałam się za malowanie na biało. Zadowalający efekt osiągnęłam dopiero po 6 warstwach farby! Chyba jeszcze nigdy niczego nie malowałam tak długo. To trochę mój błąd, bo w paru miejscach nie zdarłam całkowicie farby olejnej, jedynie ją zeszlifowałam na gładko. Takie paćki ciągle przebijały podczas malowania. Całość zabezpieczyłam bezbarwnym lakierem.

Długo szukałam odpowiedniego blatu. Bardzo chciałam żeby był drewniany, ale wiecie, ograniczony budżet ;-) Skończyło się na dwóch połączonych deskach. Po zabejcowaniu drewna i polakierowaniu, łączenie jest prawie niewidoczne. To była dobra decyzja - blat prezentuje się rewelacyjnie. 

Szuflada w stole wymagała nowego dna. Zabrakło mi cierpliwości do malowania i wykleiłam ją tapetą. Dołożyłam też przegródki (zobacz: organizer do szuflady).


Po domku dla królika  zostało mi jeszcze trochę sklejki, którą postanowiłam wykorzystać do zbudowania nadstawki. Jej wymiary dostosowałam do mojego niemałego laptopa - chciałam żeby wygodnie pracowało się przy sekretarzyku. Niestety drewno stało dość długo pionowo przez co się powykrzywiało. Bardzo utrudniło mi to pracę, bo wszystko wychodziło krzywo. Próbowałam wyprostować sklejkę (namaczając ją gorącą wodą i stawiając na niej kilkanaście kilogramów książek, pudeł i narzędzi), ale bezskutecznie. Uparta była... Choć nadstawka ma bardzo prostą konstrukcję, jej stworzenie zajęło mi parę tygodni. 

Szufladki były bardzo niesforne - ciągle nie chciały ładnie pasować, a mój perfekcjonizm się irytował, jak coś było krzywo (głupi perfekcjonizm!). Rozklejałam je i sklejałam ponownie co najmniej 5 razy.

Te szufladki także wykleiłam tapetą i dorobiłam organizer.


Do końca prac brakowało tylko tablicy, którą zrobiłam wczoraj (mówiłam, że to długi projekt). Wreszcie trafiłam na ładny materiał, który przypikowałam do ociepliny. Całość przykleiłam do styropianu.

Napracowałam się przy tym meblu, ale było warto. Uwielbiam efekt końcowy!

Część elementów z tego kącika już Wam pokazywałam wcześniej:
- metamorfoza globusa
- ozdabianie segregatora 


Ciekawy, prawda?
Macie w domu takie meble, które dobrze się Wam kojarzą? Z rodziną, dzieciństwem? 


Pozdrawiam,
Kaja



14 komentarzy
  1. Cudowny jest, chciałabym taki <3
    Widać, że dużo pracy, czasu i cierpliwości włożyłaś w jego wykonanie, a to daje najlepsze efekty końcowe :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Często można podobne (a nawet ładniejsze ;-)) znaleźć za grosze na OLX. Wtedy zostaje "tylko" odnowienie :D

      Usuń
  2. WOW!! efekt boski, po prostu boski! :)

    mieliśmy podobny stół (znaleziony przez mojego tatę podczas remontu mieszkania niewiadomo gdzie - mam to po nim!), stał się stolikiem kawowym, o tak: http://szyjidajszycinnym.blogujaca.pl/2016/04/22/zrobilismy-sobie-stol/

    pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie, to ten sam stół albo bardzo, bardzo podobny, tylko mój w dużo gorszym stanie był :) Ah, ale one zyskują dzięki drewnianym blatom!

      Usuń
  3. Wygląda cudnie! Heh, znam ten wredny, uparty perfekcjonizm, który skutecznie utrudnia życie :P
    Wyszło przecudnie. I uwielbiam ratowanie mebli z duszą <3
    W kuchni mojej kuzynki stoi stół po babci, odnowiony i nieco usprawniony, ale wciąż widać na drewnie pod nim ryte teksty mojej mamy czy jej siostry (czyli mamy mojej kuzynki ;)) z czasów ich dzieciństwa ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie meble z historią to jest coś! Super, że kuzynka zostawiła te teksty, świetna pamiątka.

      Usuń
  4. Świetna metamorfoza. Sekretarzyk pierwsza klasa! A organizatory do szuflad są po prostu boskie. Muszę nad czymś takim pomyśleć u siebie, aby zapanować nad zawartością szuflad. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, szybko i tanio się je robi, a jaka rewelacyjna organizacja potem :)

      Usuń
  5. Boski jest. Super go zrobiłaś.

    OdpowiedzUsuń
  6. Kaja, jest przepiękny! Chociaż tego zdzierania farby olejnej Ci nie zazdroszę :) Skubnę pomysł z doniczkami - zauroczyły mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj było z tym trochę zabawy... Jak na złość, szlifierkę dostałam dopiero, jak skończyłam :D A do doniczek polecam Ci złotol - super szybko schnie, a ładnie się błyszczy ;-)

      Usuń
  7. Rewelacja. Wyszło przepięknie! U moich dziadków wciąż stoi taki stół. Pamiętam te szuflady i te wszystkie przedmioty znajdujące się w nich, które tak bardzo bawiły w dzieciństwie. Widać, że włożyłaś mnóstwo pracy w ten projekt, ale opłaciło się.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, te przedmioty w szufladzie zawsze były ciekawe :) Dzięki za miłe słowa!

      Usuń