Piafka

DIY metamorfoza łóżeczka dziecięcego

czwartek, 14 lutego 2019
| 3 komentarze

Tego łóżeczka miało nigdy nie być w pokoju Lilki. Ba! Ono miało nie być łóżeczkiem. Kupiłam je w zupełnie innym celu, ale w między czasie zmieniłam zdanie i postanowiłam je porządnie przerobić. Zobaczcie metamorfozę sosnowego łóżeczka dziecięcego.

Dwa lata temu jeszcze nie mieliśmy suszarki elektrycznej, a mnie wkurzało wiecznie wiszące w pokoju pranie. Dlatego postanowiłam zrobić opuszczaną suszarkę na balkonie. Oczywiście drewnianą i jak najniższym kosztem. Początkowo chciałam całość zrobić od zera, ale koszt materiału wychodził niezbyt korzystnie. I wtedy wpadłam na pomysł, by poszukać używanych łóżeczek dziecięcych. Dość szybko trafiłam na ładny, sosnowy, niezniszczony mebel, który idealnie pasowałby na nasz balkon. Przekonałam Bartka i pojechaliśmy je kupić. Za całe 20 zł.

Zapomniałam wspomnieć tylko o jednym małym szczególe - byłam już wtedy w ciąży ;-) I kiedy zobaczyliśmy to łóżeczko, a Pan sprzedający powiedział, że ono jest po czwórce dzieci, że daje nam gratis materac używany kilka razy (tak, wiem, materac powinien być nowy, ale dlaczego uważam, że nie zawsze warto będzie niżej), to chyba oboje poczuliśmy, że nie potnę tego mebla na kawałeczki. Było w świetnym stanie, a kilka odbitych zębów tylko dodawało mu uroku. I te frezowane serduszka! Oczami wyobraźni od razu widziałam je w innym kolorze, z piękną pościelą. Nawet fakt, że planowałam spanie tylko na materacu na ziemi mi nie przeszkodził w przerobieniu tego mebelka.


Łóżeczko było pokryte lakierem i miało kilka naklejek do zdrapania. W szlifowaniu pomógł mi tata, bez niego na pewno tak dobrze bym nie wspominała tej metamorfozy. Bo musicie wiedzieć, że ściąganie lakieru ze szczebelków to nic fajnego. Niestety nie mam zdjęcia "przed", przecież miało nie być "po" ;-) Udało mi się znaleźć, że to model Tomi VI Serduszko (bez opuszczanego boku), możecie poszukać.

  

Chciałam pomalować łóżeczko na kolor błękitny, ale uznałam, że będzie zbyt pastelowe. Zdecydowałam się na emalię akrylową Supermal od Śnieżki w kolorze szarym. Część szczebelków pomalowałam farbą Moje Deko w kolorze błękitnym. Jeśli planujecie podobną metamorfozę, to od razu Was uprzedzę, że wybór farby ma ogromne znaczenie przy takiej pracy. Szczebelki maluje się ciężko, trzeba uważać na zacieki i równomierne pokrycie farbą. Dobrze wybrać okrągły pędzel, ale nie każdemu wygodnie się nim maluje (ja wolę płaski, ale mały). Szczególnie polecam Wam do takiej pracy farbę Supermal - dobrze kryje i ma taką konsystencję, że łatwiej uniknąć pomyłek. Już po jednej warstwie łóżeczko wyglądało dobrze.

 

Wszystkie prace wykonałam w ciąży, ale łóżeczko zostało u moich rodziców. Na początku Lilka spała w dostawce (Filip od Sen Malucha - genialne!) i to było idealne rozwiązanie. Kiedy wreszcie je przywieźliśmy, Lilka miała już 11 miesięcy. I teraz o tym, dlaczego nie zawsze warto kupować nowy materac. Wiem, że specjaliści zalecają korzystanie z nowych produktów ze względu na odkształcenia powierzchni i zły wpływ na kręgosłup używanych materacy. Jednak nigdy nie wiecie, na jakie dziecko traficie. Może się okazać, że wydacie parę stówek, a Wasza pociecha parsknie śmiechem na pomysł spania w łóżeczku ;-) I tak właśnie jest z Lilką. W łóżeczku spała kilkanaście razy, bo tak się wierci, że uderza głową w szczebelki. Ochraniacz (to tkanina od Milofabrics) nie wiele pomógł, wybudzała się co chwilę. Problemem było też odkładanie jej do łóżeczka - mimo że jest lekka, nie umiem jej położyć tak nisko, bez wybudzenia jej. A usypia zawsze przy piersi na dużym łóżku. Dlatego wstrzymaliśmy się z nowym materacem i pomyślimy o nim dopiero, gdy Lilka przeniesie się do tego łóżeczka (niedługo ściągniemy cały bok, może wtedy się przekona).

  

 Ale łóżeczko zostało z nami, bo odkąd dorobiłam do niego szuflady, niesamowicie nam się podoba. Kiedy Lilka dostała pudło Lego Duplo, musiałam szybko wymyślić wygodny sposób ich przechowywania. Miejsce pod łóżeczkiem jest do tego idealne - dziecko może samo wysunąć szufladę i korzystać z zabawek.



Przy szufladach miał miejsce kolejny zbieg okoliczności. Akurat fotografowałam dekory dla Ażurove i przyłożyłam jeden między drewniane listewki na frontach. Pasował idealnie (nic nie mierzyłam, to był zupełny przypadek!) na wysokość, był nieco za krótki, ale już wiedziałam, że ażurowe dekory (u nas wzór Emma) muszą się pojawić przy tym łóżeczku. Ola wykonała dla nas takie odpowiedniej długości i wystarczyło je tylko przykleić. Co też jest banalnie proste, bo razem z dekorem otrzymujecie w paczce specjalne taśmy dwustronne. Kleiłam razem z Lilką :)


Moim zdaniem to łóżeczko po metamorfozie jest przepiękne i mam nadzieję, że po zdjęciu boku Lila będzie w nim chętnie spała. Czy chcecie żebym przygotowała tutorial, jak wykonać takie szuflady pod spód łóżeczka? Nie jest to skomplikowany projekt, ale uprzedzam, że nie zrobiłam ich "zgodnie ze sztuką" i poszłam na łatwiznę używając głównie kleju oraz gwoździ ;-)

Na koniec jeszcze kilka słów o koszcie całego mebla, bo często słyszę, jaka to wyprawka jest droga, a przy dzieciach można zbankrutować ;-)

Łóżeczko - 20 zł
Farby - ok. 30 zł (zużyłam pół puszki szarej i 1/3 błękitnej)
Materiał na szuflady - ok. 50 zł (najdroższe są kółka, bo prawie 20 zł)
Dekory - gotowe to koszt 60 zł
Ochraniacz - 10 zł karimata + 17 zł tkanina
Prześcieradło - jakieś 3 zł na ciuchu
Suma - 190 zł za wszystko.








Pozdrawiam,
Kaja

Dziękuję za pomoc w tej metamorfozie firmom Śnieżka oraz Ażurove - bez tych farb i dekorów ten projekt nie byłby tak przyjemny w realizacji, a efekt nie byłby tak cudny. 



3 komentarze
  1. Pięknie wygląda �� Metamorfoza jak zawsze udana.
    Zdjęcia piękne ��

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajnie Wam to wyszło :) My na razie łożeczko schowaliśmy, ale kto wie, jak się może za jakiś czas coś w drodze pojawi, to trzeba będzie odkopać i odświeżyć ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) polecam odświeżanie, można dopasować idealnie do właśnych potrzeb :)

      Usuń