Piafka

Pamiątki z pierwszego roku życia dziecka

wtorek, 12 lutego 2019
| 4 komentarze
Jesteście sentymentalni? Ja trochę i dlatego zbieram różne pamiątki. Staram się jednak, by nie zajmowały za dużo miejsca oraz faktycznie wzruszały i cieszyły za wiele lat. Zobaczcie, jakie pamiątki z pierwszego roku życia Lilki zachowałam.
Lata temu zbierałam różne bilety, kamyczki, muszelki czy pocztówki. Miałam całe pudła takich skarbów, które po pewnym czasie zlewały się w jeden wielki wyjazd i wspomnienie. Dlatego zmieniłam podejście i teraz ograniczam wszelakie pamiątki. Zatrzymuję głównie rzeczy, które można wkleić do albumów z podróży (albo będzie można wkleić, jak przetrwają do mojej emerytury, bo pewnie wcześniej ich nie zdążę zrobić). Podobne podejście mam do pamiątek z życia dziecka i nie gromadzę wszystkich przedmiotów. W wyborze, co zachować mam świetny wzór do naśladowania - moją mamę. Zatrzymała wspaniałe pamiątki z mojego dzieciństwa i dzięki temu wiem, do czego sama chętnie wracam po latach i co wywołuje uśmiech na mojej twarzy. Podobne rzeczy postanowiłam zostawić dla Lilki.

Pierwsze ubranka i zabawki


Wiem, wiem, ubranka noworodkowe są takie słodkie! A te maleńkie czapeczki czy buciki, przecież nie zajmują dużo miejsca. Mimo wszystko, staram się nie gromadzić. Ponieważ planuję więcej dzieci, na razie nic nie wyrzucam, choć w lecie chcę przeprowadzić wielkie sprzątanie i pozbędę się wszystkich ubranek, których nie lubiłam lub były niepraktyczne.

Na pewno zostawię ubranka, które się wyróżniają - zostały zrobione ręcznie czy przygotowywaliśmy je na specjalne okazje. Moja mama zachowała moją koszulkę chrzcielną (jest na zdjęciu wyżej). Uwielbiam ją, ponieważ jest wyjątkowa - niespotykana, ładna i z historią. Myślę, że w miarę możliwości, takie ubrania warto zachować dla przyszłych wnuków.

A co z zabawkami? U rodziców na strychu znajduje się mój pierwszy miś, którego dostałam od taty. I tak sobie leży, i się kurzy. Nie wyrzucę, bo ma zbyt dużą wartość, a nie wezmę do domu, bo jest zbyt brudny (po wypraniu rozpadłby się na kawałki). Dlatego przy zabawkach będę bardzo ostrożna. Mojego pierwszego misia mam uwiecznionego na zdjęciu z przedszkola i myślę, że to wystarczy. Jakby wtedy magicznie zniknął, teraz nie miałabym dylematu czy dalej go trzymać, czy jednak wyrzucić.

Pierwsze spotkania



Szukając inspiracji na pokój Lilki, wypatrzyłam gdzieś na zdjęciu księgę pierwszych spotkań. Oczywiście, w Polsce takiej nie znalazłam. Dlatego kupiłam notatnik z gładkimi, grubszymi kartkami, a na okładce przykleiłam tytuł - Księga Pierwszych Spotkań Liliany. Kiedy ktoś odwiedzał małą po raz pierwszy, robiłam im wspólne zdjęcie. Docelowo wszystkie znajdą się w albumie (Lilka ma dopiero 16 miesięcy, chyba się nie spodziewacie, że cokolwiek tam już przykleiłam ;-)). Początkowo chciałam, by każdy wpisał jej kilka miłych słów na pamiątkę, jakieś życzenia na przyszłość, ale bez drukarki czy polaroida, to było trudne do zrealizowania. Myślę jednak, że same zdjęcia z podpisem i datą i tak będą miłą pamiątką. 



Pierwszy album dziecka (baby book)



Czas na moją ukochaną pamiątkę z dzieciństwa! Moja mama uzupełniała dla mnie Album Naszego Dziecka autorstwa Anny Korsak-Mikulskiej. To niesamowita pamiątka, do której wielokrotnie już sięgałam w trakcie dorastania, a także niedawno, gdy urodziła się Lilka. Oprócz typowych pamiątek i zapisków z postępów mojego rozwoju, w książce można znaleźć porady adekwatne do tamtych czasów (np. test czy masz dobrze wychowane niemowlę). Od zawsze wiedziałam, że jak tylko będę mieć dziecko, muszę przygotować dla niego podobny. 

Kiedy byłam w ciąży, gorączkowo szukałam pięknego albumu. Niestety, większość była, delikatnie mówiąc, kiczowata albo miała bardzo mało miejsca na notatki. Wzdychałam do zagranicznych, ale ostatecznie kupiłam najlepszy, jaki znalazłam. Na szczęście mam dla Was dobrą wiadomość - Projekt Yafo stworzył absolutnie wspaniały pierwszy album dla dziecka -  Kronikę. Kiedy tylko zobaczyłam ten produkt na IG, od razu napisałam o autorek - czułam, że to coś wyjątkowego, co muszę Wam pokazać. Dziękuję Projekt Yafo za przesłanie Kroniki do przetestowania :) Zwłaszcza, że to właśnie ten dziennik mocno wyznacza, jakie pamiątki zachowuję - większość musi znaleźć swoje miejsce w środku tej książki.

Kronika bardzo się wyróżnia na polskim rynku wydawniczym. Nie znajdziecie w niej zdjęć innych dzieci, kolorowych misiów czy stereotypowych elementów i kolorów. Znajdziecie natomiast świetnej jakości papier, minimalistyczny design i mnóstwo miejsca na zdjęcia oraz notatki. Na 64 stronach autorki przygotowały miejsce na dokumentowanie najważniejszych wydarzeń z pierwszych dwóch lat życia dziecka. Możecie zapisać między innymi informacje związane z narodzinami dziecka (oprócz podstawowych danych jest też miejsce na takie jak aktualny prezydent, ważne wydarzenia czy popularna muzyka), opowiedzieć trochę o Waszej rodzinie, o czasie oczekiwania na dziecko oraz oczywiście dokumentować wszystkie postępy - pierwsze kroki, święta, dzień w żłobku/przedszkolu. To, co mnie urzeka najbardziej, to prosty design, przy którym wszystkie zdjęcia i zapisy będą wyglądać świetnie oraz jednostronny zadruk stron. Dzięki temu zostaje tył kartki na uzupełnienie dodatkowymi informacjami czy zdjęciami.

  

Wiem, że niektórzy zachowują na pamiątkę pierwsze zęby dziecka. Moim zdaniem dużo lepszym pomysłem jest zapisanie, kiedy wyszły i jak dziecko przez to przechodziło. Bo serio, chcielibyście oglądać swoje zęby jako dorośli?

  

Przyznam Wam, że mam teraz zagwozdkę - zostawić ten album dla następnego dziecka czy przepisywać wspomnienia dotyczące Lilki? Skłaniam się do drugiego rozwiązania, zwłaszcza, że w marcu na 100 pierwszych osób, które zakupią album czeka 25% zniżki. Chyba się skuszę i kupię na przyszłość jeszcze szarą wersję Kroniki.

Odciski rączek i nóżek


Nie przekonują mnie odciski w gipsie, bo zajmują dużo miejsca. Ale uważam, że to słodkie móc porównywać jak dziecko rośnie i w przyszłości porównywać odcisk dłoni do aktualnego rozmiaru. W Kronice jest specjalne miejsce na taki odcisk, ja się zdecydowałam na przygotowywanie go na osobnych kartkach, a następnie wycięcie i wklejenie do pierwszego albumu. Bo jeśli jeszcze tego nie próbowaliście, to musicie wiedzieć, że wcale nie tak łatwo odcisnąć dłoń czy stopę niemowlaka ;-) Mi się udało dopiero na trzeciej kartce i wszystko dookoła było brudne. Użyłam specjalnych farb do malowania twarzy.

Zdjęcia robione co miesiąc


Uwielbiam tego typu zdjęcia! Sama nie mam takich z dzieciństwa, ale postanowiłam przygotować dla Lilki oraz dla rodziny (dziadkowie oraz pradziadkowie są zachwyceni!). Zrobiłam dwa typy zdjęć - zwykłe, na krześle, a także odtwarzałam zdjęcie metryczkowe Lilki. Nie powiem, żeby było to proste zadanie. Jedno zdjęcie czasami robiłyśmy kilka dni, bo akurat ktoś nie miał ochoty leżeć tych 5 sekund. Ale uważam, że było warto. Te zdjęcia także wkleję do Kroniki.

Robi wrażenie, prawda? Dopiero na zdjęciach widać, jak bardzo dziecko rośnie i się zmienia, jak przestaje się mieścić na małym dywaniku, który służy za tło :) 




Oprócz wymienionych pamiątek, oczywiście robię mnóstwo zdjęć. Powoli je przeglądam i projektuję fotoksiążki. Wyszło mi, że jedna na kwartał sprawdzi się najlepiej. Ale to długa droga zanim będą gotowe do druku ;-)

A Wy, jakie pamiątki z życia dziecka zachowujecie? Wolicie je przechowywać w specjalnym pudełku czy tak jak ja, w albumie? 

Pozdrawiam,
Kaja





4 komentarze
  1. Super wpis! przy pierwszej córce brakowało mi planu na organizację wspomnień, przy drugiej zapisuję więcej. Gdzie zamawiasz fotoksiążki? :) ciągle nie mogę znaleźć takich których jakość byłaby naprawdę fajna, a zdjęcia piękne ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie stos karteczek, smsów i relacji, które muszę wreszcie spisać. Przy drugim też będę się pilnować od początku. Fotoksiążek na razie nie mogę polecić. Zamawiałam na razie w dwóch firmach, ale to było 4 lata temu. W tym czasie mogli zmienić jakość bardzo mocno. Mam wykupione 5 kodów na książki, do czerwca muszę się wyrobić z projektowaniem. Pewnie pokażę na Insta Stories, jak wyszły ;-)

      Usuń
  2. piękne zdjęcia! Te na krześle po prostu są cudowne :)
    Aż żałuję, że Leonowi nie zrobiłam takiej pamiątki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) A zdjęcia zawsze możesz nadrobić ;-) Kto powiedział, że to musi być z pierwszego roku.

      Usuń