Piafka

Drewno w pokoju dziecięcym - pokój dla rodzeństwa

czwartek, 14 listopada 2019
| 2 komentarze
Narodziny syna to idealny pretekst do zmiany wystroju w pokoju Lilki. Wiem, że jeszcze długo nie będzie z niego korzystać, ale to naprawdę świetna motywacja i wymówka ;-) Metamorfozę przeprowadzam bardzo powoli, bo robię to sama, przeważnie kiedy dzieci śpią. Dlatego dzisiaj pokażę Wam tylko trochę detali i opowiem, co tam właściwie zaplanowałam. Zobaczcie, jak zaprojektowałam pokój dla rodzeństwa - dziewczynki i chłopca.

Kochałam pastelowy pokój Lilki połączony z moim gabinetem (zobacz: gabinet młodej mamy). To świeża, kobieca przestrzeń, w której jest jasno i miło się przebywa. Jednak nowy członek rodziny i dorastająca panienka, wyznaczyły konieczność wprowadzenia pewnych zmian w tej przestrzeni. Przede wszystkim musiałam pozbyć się sekretarzyka (kto nie kojarzy to pokazywałam tutaj: metamorfoza sekretarzyka). Uwielbiam ten mebel, mam do niego wielki sentyment. Na szczęście kupiła go ode mnie mama 4 dzieci, która chciałaby stworzyć przytulny kącik dla siebie. Czuję, że sekretarzyk trafił w dobre ręce :)

Założenia metamorfozy są proste - zmieniam układ mebli i kolorystykę, ale większość rzeczy zostaje. Całość ma być prosta i w miarę pusta; przy ogromie energii Lilki zależy mi na przestrzeni, która sprzyja wyciszeniu się oraz koncentracji. Żegnajcie pastele! Witaj...jesień i naturo. Bo właśnie w taką stronę idę - będzie miodowy, rudy, ciemno zielony i naturalne materiały. Ponieważ nie zmieniam mebli, zdecydowałam się na ich drobne przerobienie.

Kiedy urządzałam ten pokój dwa lata temu, większość elementów pomalowałam. Choć kocham jasne, surowe drewno, zdecydowałam się na farbę, bo w wyobraźni widziałam ciemne, zżółknięte od lakieru meble. A tego odcienia szczerze nie znoszę. Na moje szczęście, zanim zabrałam się za metamorfozę tym razem, Karolina z Ale Tu Ładnie odnawiała pewne krzesła i użyła do tego produktu, który nie tylko zabezpiecza powierzchnię, ale także utrzymuje na stałe wygląd jasnego, świeżo szlifowanego drewna! To coś, czego bardzo długo szukałam, ale zawsze było coś nie tak. Dzięki uprzejmości firmy OSMO mogłam przetestować wosk twardy olejny - efekt surowe drewno.

Trochę zwlekałam z tym wpisem, bo nie byłam pewna czy mogę Wam polecić ten impregnat. Przygotowałam drewno (odczyściłam, odtłuściłam, odpyliłam), nałożyłam wosk i... no właśnie, i nic! Wosk nakładało się bardzo łatwo (użyłam ściereczki z mikrofibry), nie tworzą się zacieki, ale ma intensywny zapach (ja taki lubię, a malowałam w ciąży). Jednak po nałożeniu zupełnie nie widziałam efektu. Tylko, że w tym przypadku to akurat zaleta - kolor drewna się nie zmienił (precyzując - jasnego drewna, bo ciemne bardzo się zmienia, o tym będzie we wpisie z metamorfozą łóżeczka). Szczerze mówiąc zastanawiałam się czy to nie ściema i czy ten produkt w ogóle działa, czy on zabezpiecza powierzchnię skoro ani go nie widać, ani nie czuć pod dłonią? Wcześniejszy wosk, z którego korzystałam zostawiał taką tłustą powłokę, która dopiero po paru tygodniach twardniała. W tym przypadku tego nie ma i sklejka po woskowaniu naprawdę wyglądała dokładnie tak, jak przed. Zobaczcie sami.

pokój dla rodzeństwa - półka na książki sklejka zabezpieczona woskiem półka na książki z uchwytu na przyprawy

O faktycznym działaniu wosku przekonałam się dopiero dwa tygodnie temu, kiedy kończyłam malować pokój (na biało) i farba kapnęła na sklejkę. Gdyby był to surowy materiał, farba momentalnie zostałaby wchłonięta i nawet po szybkim przetarciu zostałby ślad. Tutaj byłam bardzo pozytywnie zaskoczona, bo choć starłam dopiero po jakiejś chwili (nie zauważyłam wcześniej), to wszystko zeszło bez problemu. Po tym zdarzeniu nie mam już wątpliwości, że drewno jest zabezpieczone bardzo porządnie. Rośliny mogą stanąć na swoim miejscu, bo nawet jak je przeleję, nie będzie śladu na regale :)

Ok, to jak już znacie produkt, dzięki któremu zdecydowałam się na surowe drewno, to czas na zdjęcia zmian, które już wprowadziłam

Półki na książki z uchwytu na przyprawy IKEA


W tym kąciku zmienił się jedynie kolor. W poprzedniej wersji półeczki były pomalowane na błękitno, teraz są cudownie jasne. Docelowo pojawi się tutaj jeszcze lustro - to będzie taki kącik do przebierania się dla Lilki (chyba, nie jestem jeszcze pewna).


półki - Ikea, zabezpieczone woskiem OSMOdoniczka - Jysk; haczyki - DIY; organizer - H&M; autko - rękodzieło z Krzywaczki; nosorożec - DIY; książka z kotem - loppis w Szwecji ;-)




Metamorfoza regału


Zabudowa kaloryfera to najlepsze, co zrobiłam w tym pokoju - jest nie tylko ładniej, ale przede wszystkim praktyczniej. Mamy miejsce na zabawki i książki w najjaśniejszej części wnętrza. Chciałam by było przytulniej, dlatego od góry przykleiłam sklejkę, którą tylko przeszlifowałam i zabezpieczyłam woskiem OSMO. W połączeniu ze skróconym i pomalowanym na biało parapetem oraz sklejkową komódką, tworzą miłą dla oka całość. Jednak efekt wow wprowadził ażurowy panel Ażurove! Tutaj tylko zajawka, pokażę Wam więcej niedługo (Lilka wraca do żłobka na jeden dzień, mam zamiar wykorzystać ten czas bardzo efektywnie ;-)).


regał - DIY; maskownica grzejnika - panel ażurowy Ażurove; komódka - IKEA; aparat - Snuggles; poduszka królik - od Cioci Patrycji 💛; osłonka na doniczkę - Auchan; wiklinowy kosz - znajda śmietnikowa ;-)



Do tej jasnej bazy chcę dołożyć ciemniejsze akcenty. Działam przede wszystkim farbą i tekstyliami. Do mojego wymarzonego wnętrza brakuje mi wykładziny w całym pokoju (jest tylko w części), nowych rolet (stare się zepsuły...), nowych lamp i drewnianych ram z plakatami. Te elementy będą musiały poczekać (oby nie na kolejnego członka rodziny ;-)). A do końca metamorfozy brakuje przemalowania kilku dodatków, zmiany tablicy manipulacyjnej, nowych zdjęć do ramek, przyniesienia krzesełka i stołu. Lecą do nas naklejki ścienne, zaczynam robić organizer na szydełku. Ah, i porządku nieco brakuje ;-) A tu mała zapowiedź, bo ten element już się w pokoju znajduje. Kto zgadnie gdzie to, co to?





Jestem bardzo zadowolona z tego, że poznałam wosk twardy OSMO, bo to otwiera przede mną nowe możliwości - już nie boję się jasnego drewna we wnętrzach!  

Pozdrawiam,
Kaja



2 komentarze
  1. Super efekt. :) Ile tego OSMO zuzylaś na same półeczki z ikei? Muszę coś zrobić z moimi skrzynkami, a szkoda je przykrywać farbą czy bejcą. Swoją drogą pozalowalam kilku złotych na sztuce i przyszły fatalne, będę musiała je przerobić. A sprzedawca dostanie należytą opinię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapomniałam o tym napisać, ten wosk jest bardzo wydajny! Mam 0.75l i po pomalowaniu (2 warstwy) półek, tej sklejki z regału, drewna ok. 2x1.2m i jeszcze jakiś dodatków mam dalej połowę opakowania. Dużo zależy od typu drewna (niektóre będą bardziej chłonąć), ale dalej - wosk jest baaaardzo wydajny

      Usuń