Piafka

Jak odnowić drewniane meble ogrodowe?

środa, 12 sierpnia 2020
| 3 komentarze
jak odnowić meble ogrodowe
Lato w pełni i kto może, korzysta z mebli ogrodowych. Pewnie część z nich jest w średnim stanie, stale narażona na zmienne warunki atmosferyczne. Zobaczcie, jak odnowić meble ogrodowe. Końcówka sezonu to idealny moment żeby to zrobić - odpowiednio zabezpieczone będą gotowe na następne lato.

Parę tygodni temu otrzymałam do testów pistolet malarski Wagner W590. Od dawna chodził mi po głowie wpis o sposobach malowaniu mebli, a nigdy nie miałam okazji pracować z urządzeniem tego typu. Długo się nie zastanawiałam, zwłaszcza, że na renowację czekały meble ogrodowe mojej mamy. Mnóstwo zakamarków i szczelin powoduje, że to powierzchnie trudne do pomalowania pędzlem czy wałkiem. A co ważniejsze, bardzo czasochłonne. Domyślacie się pewnie, że przy dwójce maluchów liczy się dla mnie każda minuta.

Zacznijmy od tego czy warto odnawiać drewniane meble ogrodowe?

Kiedy moi rodzice usłyszeli, że chcę porządnie oczyścić krzesła i przyłożyć się do malowania, wyśmiali mnie i uznali, że to nie warte zachodu, wolą kupić jakiś nowy komplet sosnowy za stówkę. Wtedy zaśmiałam się ja ;-) Ceny nowych mebli ogrodowych są znacznie wyższe, a i tak wiele mebli z niższej półki wymaga pewnego nakładu pracy na samym początku (impregnacja czy malowanie). Finansowo na pewno opłacalne będzie odnowienie posiadanych mebli. Dla mnie istotny jest także aspekt, nazwijmy go, ekologiczny. Nie znoszę wyrzucać rzeczy! Jeśli mogę coś odnowić, wolę to zrobić, a renowacja mebli sprawia mi przyjemność. A kiedy nie warto odnawiać mebli ogrodowych? Jeśli są w fatalnym stanie (żyją w nich drewnojady, jest mnóstwo ubytków, łuszczy się farba olejna, mechanizmy nie działają itd.), a Wy nie przepadacie/nie macie czasu na renowację, za to macie odłożone pieniądze. Wtedy faktycznie lepszą opcją będzie sprzedanie swoich mebli za grosze i zakup nowych.

Krzesła ogrodowe z tego wpisu kupiliśmy używane, w świetnej cenie - 80 zł za oba. Do tego koszt farby i teraz moi rodzice mają nowe meble za ok. 130 zł.

Te meble były w dobrym stanie - farba nigdzie się nie łuszczyła, kolor był spłowiały od słońca, a wkręty wystarczyło dokręcić. Dlatego zdecydowaliśmy się na ich odnowienie, czyli przywrócenie im pierwotnego wyglądu. Miały mieć widoczną strukturę drewna, ciepły odcień i nadawać się do stania w ogrodzie cały sezon. Ich renowacja zajęła dwa dni pracy (przerywanej na zabawę z dziećmi ;-); przez upały/deszcz musiałam rozkładać pracę na kilka dni).

Oprócz renowacji tych krzeseł, pracuję także nad metamorfozą kompletu ogrodowego - tam będę korzystać z wodnej farby kryjącej. Efekty niedługo! A teraz do brzegu - zobaczcie renowację mebli ogrodowych krok po kroku.

Jak odnowić krzesła ogrodowe, krok po kroku?


krzesła ogrodowe do renowacji

Krzesła, które odnowiłam, były w dobrym stanie - drewno nie miało ubytków, lakier nie odchodził, wszystkie śruby były na swoim miejscu. Najłatwiej byłoby je po prostu pomalować kryjącą farbą, wtedy musiałabym je tylko odczyścić, lekko zmatowić. Ale mi zależało na ich renowacji, a nie metamorfozie. 
Zaczęłam od oczyszczenia drewna. Jeśli byłyby ubytki, to teraz powinnam je załatać, a także pozbyć się ewentualnych żyjątek. 

 

Usunęłam starą farbę, ale nie całą. Zależało mi na lekkim prześwitywaniu ciemniejszych miejsc pod nową powłoką. Dzięki temu krzesła są odnowione, ale wyglądają naturalniej. Szlifowanie zaczęłam od papieru ściernego o gramaturze 80, w niektórych miejscach wygładziłam 120.

Oczywiście miałam pomocników :) Moja mama zajęła się szlifowaniem między listewkami - matowiła powierzchnię papierem ściernym o gramaturze 60. To trzeba było zrobić ręcznie. Roszek trzymał krzesło, a Lili spodobało się usuwanie lakieru z trudno dostępnych miejsc przy pomocy szczotki drucianej.

 

 

Po czyszczeniu krzesła wyglądały tak ładnie, że wahałam się czy tak nie zostawić, ale w niektórych miejscach wyszły przebarwienia, drewno wpadało w czerwony odcień i to nie pasowało. Zostałam przy pierwotnym planie, czyli odnowieniu mebli ogrodowych. Zobaczcie, w wielu miejscach farba prześwituje. Ważne jest jednak żeby nie zostawić zbyt geometrycznych plam - to będzie wyglądać mało estetycznie po malowaniu. Meble dobrze jest rozkręcić przed malowaniem, wtedy farba dojdzie do wszystkich zakamarków. Przy tych krzesłach zdecydowałam się tego nie robić ze względu na oszczędność czasu. W trudno dostępnych, niewidocznych miejscach, został stary lakier. 

Jaką farbą pomalować meble ogrodowe?

Na to czym pomalować krzesła ogrodowe składa się kilka czynników - czy farba ma być kryjąca, czy nie; czy możesz malować rozpuczalnikową, czy wolisz wodną; na jakie zagrożenia będzie wystawiony mebel.

Na pewno taka farba musi być przeznaczona do użytkowania na zewnątrz i powinna zabezpieczać meble przed działaniem warunków atmosferycznych. Moja mama wybrała lazurę ochronną w kolorze jasnego dębu. 

Czym pomalować meble ogrodowe?

Do malowania użyłam pistoletu natryskowego Wagner W590 Flexio. Malowania wałkiem w ogóle nie brałam pod uwagę przy tylu szczelinach. Pędzlem uwielbiam malować, ale przy tyli listewkach to czasochłonne. Jak mi się malowało pistoletem natryskowym? Pod koniec opisu zamieściłam moją opinię na temat tego urządzenia. 

 
 
 


Zobaczcie, to krzesła po położeniu jednej warstwy farby. Już się nieźle prezentowały, ale dla lepszego zabezpieczenia zdecydowaliśmy o położeniu drugiej warstwy. 


  

A tu gotowe, odnowione krzesła! Wszyscy jesteśmy zadowoleni z efektu, prezentują się naprawdę dobrze.



Trochę detali...

   

A na koniec zestawienia przed - po. Jak widzicie, krzesła zyskały nowy, intensywny kolor, a co ważniejsze, są dobrze zabezpieczone przed wilgocią i działaniem promieni słonecznych.


Pistolet natryskowy Wagner W590 Flexio - moja opinia


Pierwszy raz korzystałam z pistoletu natryskowego. Brak doświadczenia spowodował, że w wielu miejscach robiłam zacieki i musiałam je poprawiać pędzlem. Obsługa urządzenia jest intuicyjna, ale manewrowanie pistoletem nie jest łatwe. Wybrałam trudny mebel do nauki, co na pewno nie ułatwiło mi zadania. Nie pomógł także wybór farby - rozpuszczalnikowa, gęsta lazura (rozcieńczona). Mimo to, szczerze polecam zakup takiego pistoletu malarskiego, jeśli często malujecie. Oszczędność czasu jest ogromna! Pędzlem położenie jednej warstwy zajęłoby ok. 1.5h na jednym meblu. Korzystając z pistoletu zdążyłam pomalować dwa krzesła podczas drzemki Roszka (30 minut). A bez doświadczenia często przerywałam pracę, poprawiałam zacieki. Przy drugiej warstwie poszło mi jeszcze sprawniej, bo już nabrałam wprawy w malowaniu i nauczyłam się nakładać farbę równomiernie.

Plusy
+ szybkość malowania
+ cienka, równomierna warstwa (po nauczeniu się obsługi)
+ mało pylenia dookoła
+ łatwość czyszczenia (tego bałam się najbardziej, a przy farbie rozpuszczalnikowej nie było to skomplikowane i czasochłonne, zajmuje ok. 10 min)
+ "czysta" praca - nie byłam cała ubabrana farbą.
+ wygoda - nie musiałam się schylać czy manewrować meblem; bez problemu pomalowałam trudno dostępne zakamarki
+ do zestawu dołączone jest mieszadło, którym można otworzyć puszkę z farbą
+ w komplecie jest także plakat do nauki malowania
+ wydajność farby - zużyłam mniej farby niż wskazywałaby na to wydajność na opakowaniu

Minusy
- krótki kabel (łatwo zahaczyć przewodem o malowany mebel)
- waga
- konieczność zabezpieczenia otoczenia folią (nie lubię tego robić)
- przy malowaniu na wietrze, trzeba uważać by nie zostawić śladów na pobliskich powierzchniach (pistolet jest niskociśnieniowy i po zabezpieczeniu otoczenia można też malować w domu, wtedy wiatr nie stanowi problemu)


W całym procesie odnawiania mebli najbardziej nie lubię malowania. Jest czasochłonne, frustrują mnie zacieki, bo jestem perfekcjonistką. Z tym pistoletem malowanie było przyjemne, szybkie, zaciek powstał jeden. Na pewno będę wybierać to rozwiązanie, jak tylko będę mogła.

Zobaczcie jeszcze jak krzesła prezentują się na tarasie.

  
 
 

I jak, warto było odnowić te krzesła? Moim zdaniem bardzo! Nie mogę się doczekać pracy nad kolejnymi meblami ogrodowymi.

Pozdrawiam,
Kaja

Dziękuję za pomoc w tej metamorfozie firmie Wagner - bez pistoletu natryskowego ta renowacja mogłaby się nie wydarzyć w tym sezonie ;-) 



3 komentarze
  1. używam Vidaronu - moim zdaniem na tle innych lakierów na drewno wyróżnia się jednak na plus

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Często sięgałam po Vidaron i byłam zadowolona :)

      Usuń
  2. Odnawiałam meble Lakierem Bezpodkładowym marki Vidaron, którego aplikacja jest bardzo łatwa, a uzyskana powierzchnia lakiernicza jest wyjątkowo trwała i odporna na zarysowania i ścieranie

    OdpowiedzUsuń