Piafka-blog wnętrzarski

wnętrza diy lifestyle

Zmiany, zmiany, czyli co u nas słychać

23 sie 2021

Na początku stycznia, jak co roku, zastanawiałam się nad planami na 2021. Już wtedy wiedziałam, że nie ma sensu skrupulatnie rozpisywać organizacji roku, ale wyznaczyłam kilka głównych celów. Część udało się zrealizować, część jest w trakcie, ale sporo musiałam przenieść na kolejne miesiące. Ciekawi, co się u nas zmieniło, co ciekawego robiliśmy w pierwszej połowie roku? 

Zmiany na blogu


Ten rok to na pewno rok dużych zmian w życiu naszej rodziny. Pierwszą, moi Drodzy Czytelnicy, na pewno widzicie na blogu - w końcu udało się zmienić wygląd strony. Choć jeszcze nie wszystko skończone, mnóstwo błędów do poprawy i starych wpisów do przystosowania, to jestem niesamowicie dumna z tej zmiany - tak naprawdę zajęła parę lat! Postanowiłam opublikować taką nieidealną zamiast czekać drugie tyle, aż wszystko będzie dokładnie tak, jakbym chciała. Powoli, małymi krokami naprawiam błędy, wprowadzam poprawki i niedługo będzie idealnie. Aktualnie pracuję nad biblioteką materiałów, by ułatwić Wam pobieranie moich grafik. Jeśli nie chcecie nic przegapić, zapraszam do zapisu na newsletter


Na blogu zmieniło się jeszcze jedno - współautorem wpisów oficjalnie został Bartek. A to dlatego, że jeden z najważniejszych projektów tego roku będzie przede wszystkim jego dziełem <3 

Zmiany w domu

Oczywiście, że zaplanowałam sporo zmian w mieszkaniu. Większość jednak musi poczekać, bo... kupiliśmy działkę ROD! Więcej o tym przeczytacie w serii wpisów o Chatynce, które będą się tu pojawiać prawie codziennie w ciągu najbliższych tygodni. Pierwszy dotyczy właśnie zakupu działki ROD i już jutro będziecie go mogli przeczytać! :) 

Prace na działce całkowicie przeorganizowały nasze życie, bo do zrobienia jest tyle, że Bartek poświęca na to każdą wolną chwilę. Niestety, nie bardzo mogę mu pomagać, bo...

Zmiany w rodzinie



... nasza rodzina się powiększy :) Ciąża mocno daje mi w kość, dość szybko musiałam przejść na zwolnienie w pracy i zająć się swoim zdrowiem. Pierwszy trymestr (początek tego roku) to u mnie zero energii, w drugim pojawiły się problemy z plecami (codzienny ból głowy i brak snu przez parę miesięcy zmusiły mnie do odpuszczenia większości działań), od początku trzeciego towarzyszy mi jeszcze więcej odpoczynku, bo zbyt wcześnie pojawiły się skurcze. Dopiero gdy wkraczam w bezpieczniejszy czas ciąży (dziecko nie miałoby już dużych problemów związanych z wcześniactwem) odzyskuję energię, zaczynam działać. 

W tym roku właściwie wszystkie nasze wspólne plany zostały zmienione, podobnie, jak moje pomysły na projekty DIY. Właśnie stąd wynika cisza na blogu - nie miałam Wam czego pokazywać, bo od początku roku nie wiele udaje mi się zrobić. Teraz będę nadrabiać - mam nadzieję, że seria o działce ROD się Wam spodoba. 

Nie będę ukrywać, zajmowanie się dziećmi prawie bez przerwy, przez wiele miesięcy, będąc ograniczoną fizycznie, jest niesamowicie wyczerpujące. Podziwiam samotne matki, bo to kawał ciężkiej pracy i przede wszystkim psychicznie jest trudne. Choć przychodzą chwile kryzysów, to na szczęście Bartek oraz babcie przychodzą wtedy na pomoc i dają mi trochę odpocząć (tak, odpocząć od dzieci - nie będę Was oszukiwać, przebywanie z kimkolwiek, niezależnie od tego, jak się kogoś kocha, przez 24h/7 może powodować, że ma się tej osoby serdecznie dość). 

Zmiany w edukacji

W tym roku zrezygnowaliśmy z przedszkola. Lili obecność w nim nie sprawdziła się, wybraliśmy, że dzieci zostaną ze mną w domu. Czasami ciężko mi pogodzić się z tym, że w tym roku nie wychodzi #przydzieciachtezsieda, ale staram się trzymać myśli, że jak tylko skończą się prace na działce, będzie dużo lepiej. Projekty poczekają :) Kiedy mam siłę, organizuję zabawy tematyczne dla dzieci - robimy mini projekty DIY, poznajemy kolejne zagadnienia (za nami ciało ludzkie, dinozaury, zwierzęta na farmie, morze). Taka mini edukacja domowa, do której zaczynam się przygotowywać (chcielibyśmy, ale nic nie deklaruję, zobaczymy, jak to będzie). Mnóstwo czasu zajęło mi znalezienie swojej drogi w tym wszystkim, bilansu pomiędzy różnymi aktywnościami. Zainspirowana cudownymi kobietami uczącymi dzieci w domu, chciałam jak one - codziennie super zabawy, projekty, kreatywne prace. Ale dla mnie to za dużo, szybko przychodziło wypalenie. Doszłam do wniosku, że moje dzieci to tylko maluchy, że potrzebują czasu na zabawę własną, a ja nie mam siły codziennie czegoś organizować. Dlatego czasem mamy bardzo aktywny tydzień, potem miesiąc przerwy, czasami na odwrót. Większość naszych projektów pokazuję na Instagramie, ale może chcecie zobaczyć je także tutaj? Dajcie znać :)



Oprócz tego robię sprzątanie domu (taaak, syndrom wicia gniazda), mini metamorfozy (małe, ale zajmujące mnóstwo czasu, bo mogę np. 10 min dziennie coś robić aktywnie), często oglądam Krainę Lodu i Kubusia Puchatka oraz uzależniłam się od OLXa poszukując ciekawych mebli oraz dodatków w dobrych cenach. Najwyższy czas zająć się także wyprawką dla najmłodszego członka rodziny :) Czekają mnie intensywne tygodnie, ale choć plany mam ambitne, myślę że uda się pozostać w powolnym rytmie. 

Moim marzeniem na ten rok była regularna publikacja na blogu, wyszło jak wyszło. Sporo tekstów mam przygotowanych, draftów jeszcze więcej. Na szczęście one nie tracą na aktualności i mogę je spokojnie dodawać teraz, jak odzyskuję energię :) 


Pozdrawiam,
Kaja

Podobało Ci się? Podaj dalej
2 komentarze
  1. Anonimowy8/24/2021

    Gratulacje! Chętnie zobaczę inspiracje zabaw na blogu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nowa odsłona bloga wygląda świetnie! Trzymam kciuki za realizację celów :)

    OdpowiedzUsuń