Piafka

Zmiany i (po)świąteczne mieszkanie

wtorek, 24 stycznia 2017
| 12 komentarzy
Jeszcze tylko tydzień do końca stycznia, to chyba dobry czas na pokazanie Wam mojego mieszkania w świątecznym wydaniu. Niektórzy tylko przystrajają choinki, my przenieśliśmy sypialnię do innego pokoju i zbudowaliśmy atrapę kominka. A to wszystko po to, żeby w ogóle w mieszkaniu zmieściło się drzewko.

Lubię tradycję. Dekorowanie domu na święta, pieczenie pierniczków czy buziaki pod jemiołą. Ale nie jestem niewolnikiem zwyczajów. Już dawno przestałam się przejmować datami czy tym, co sobie ludzie pomyślą. W tym roku nie zdążyliśmy ubrać choinki przed świętami. Zrobiliśmy to 25 grudnia. Pierniczki upiekliśmy 2 stycznia. I wiecie co? Sprawiło mi to tyle samo radości, niezależnie od cyferek na kalendarzu. Bo tak naprawdę, jakie to ma znaczenie? W święta wybrałam spokój, odpoczynek i spędziłam czas z rodziną. Dekoracja mieszkania mimo wszystko nie powinna być sprawą priorytetową.


W wielu domach choinki rozbiera się zaraz po świętach, dekoracje z powrotem lądują w pudłach. Zgodnie z tradycją, drzewka mogą stać w domach do 2 lutego. Ale i tą datą jakoś się nie przejmuję. Posprzątam wszystko, jak przestanę czuć zimowy klimat, jak zaczną się roztopy, a przede wszystkim - jak będę miała na to czas i ochotę. Może to będzie w tym tygodniu, a może w marcu ;-) Największy plus sztucznej choinki - nie sypią się z niej igły.


Blogami zawładnęło popularne ostatnio Hygge i tym właśnie jest dla mnie - odnalezieniem swojego rytmu, tworzenie własnej tradycji, życie w zgodzie z sobą, a nie z innymi. Moje życie jest takie od dawna, choć duńskie słowo poznałam niedawno i niespecjalnie za nim przepadam (trąci mi sporą komercją i dobrymi zagraniami marketingowymi).

Dlatego, nie przejmując się tym, jak być powinno i co wypada - zapraszam Was dzisiaj do mojego (po)świątecznego mieszkania. Zobaczcie, ile się zmieniło.


Tego pokoju jeszcze Wam nie pokazywałam. Nie lubię go jakoś specjalnie, wydaje mi się pusty i taki zimny. Przez prawie rok był naszą sypialnią, ale na czas świąt tutaj przeniosłam mój sekretarzyk (kto nie pamięta, jego metamorfozę pokazywałam tutaj), a łóżko powędrowało do sąsiedniego pokoju.


Dekoracje w tej części mieszkania utrzymuję w chłodnych barwach. W tym roku nie było ich przesadnie dużo.


Najwięcej miejsca w tym pokoju zajmuje czarna sofa. Lubię ją, ale ma paskudne obicie. Już dawno kupiłam materiał do jej obicia i to zadanie jest na liście moich celów mieszkaniowych na ten rok. Jaki kolor obstawiacie?


Kolorowe Cotton Balls powiesiłam nad drzwiami, jak tylko zrobiło się chłodniej i pochowałam część dekoracji z mojego kolorowego balkonu. Mąż za każdym razem kiedy przechodził przez przedpokój cieszył się, że mamy choinkę :) Zdecydowanie polecam Wam takie kulki podłączane do gniazdka - dają przepiękne światło.


Na drzwiach wejściowych ponownie powiesiłam wieniec. Jak powiesić wieniec bez niszczenia drzwi? Wystarczy odrobina kleju na gorąco i tasiemka przymocowana od góry drzwi. Pamiętacie mój przedpokój? Światło z sypialni odbija się w lustrze dając świetny efekt na drzwiach wejściowych.


Kiedy pokazałam Wam sypialnię, wypisałam, jakie zmiany chciałabym w niej wprowadzić. Choć łóżko stoi w tym pokoju tymczasowo (jak tylko rozbiorę choinkę wraca tutaj mój sekretarzyk i czarna sofa), wprowadziłam drobne zmiany i nawet podoba mi się efekt. Na ciemnej ścianie pod oknem położyłam tapetę z roślinnym motywem, zabudowałam kaloryfer (będzie kiedyś tutorial) i dobudowałam mały regał na książki. Kwietnik już Wam kiedyś pokazywałam, ostatecznie znalazł swoje miejsce właśnie tutaj. Po odkręceniu zagłówka zostaje akurat tyle miejsca, żeby można było dojść do łóżka z obu stron.


Dekoracje świąteczne w sypialni to przede wszystkim pościel w czerwoną kratę i renifery. Choć nie do końca pasuje kolorystycznie - jest milusia i bardzo ją lubię.


Po położeniu tapety to pomieszczenie zrobiło się takie wiosenne i przyjemne. Przydałby się jeszcze dywan i pomalowanie pozostałych ścian, ale to na razie musi poczekać.


Tradycyjne, świąteczne kolory jak zwykle pojawiły się w salonie. Znalazłam w nim miejsce dla wielu lampek i świeczek, przez co zrobiło się bardzo nastrojowo i przytulnie. W planach na ten rok mam też zmianę sofy (mam już upatrzoną) i stolika kawowego.


To tutaj znalazła się atrapa kominka (pracuję nad tutorialem, nie zapomniałam! Montowanie filmów nie jest jeszcze moją specjalnością i ciągle uczę się programu...).


Rok temu irytowało mnie ubieranie małej choineczki z salonu, dlatego jej nie rozbierałam tylko w całości schowałam do piwnicy. Rewelacyjna sprawa! 3 sekundy i choinka ubrana. Na półeczkach nie mogło też zabraknąć domku z masy solnej. Dalej go uwielbiam.


Tak kolorowo u nas w tym roku. Podoba mi się takie zestawienie, ta odmienność dekoracji i stylów. Moją ulubioną ozdobą jest oczywiście "kominek". Miał stać tylko przez święta, ale ciężko będzie mi się z nim rozstać. Coś czuję, że jeszcze chwile tam postoi. 


A Wy do kiedy zostawiacie dekoracje świąteczne? Macie jeszcze choinki?

Pozdrawiam,
Kaja

P.S. Wiecie, że wreszcie zrobiłam RWD i strona powinna śmigać na komórkach? Dajcie znać, jakby coś nie działało. 



12 komentarzy
  1. Ten kominek wyszedł Ci po prostu bosko, wystarczy, że postawisz na nim jakieś kwiatki zamiast skarpet i będzie się pięknie prezentował cały rok!:) Ja właśnie dziś pożegnałam choinkę bo stała już na słowo honoru i ledwo doczekała księdza, ale też zostawiłam sobie jeszcze takiego świątecznego badyla z lampkami i domek. Jakoś bez tych wszystkich lampek dookoła łyso.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze możesz zostawić same lampki ;-) Cotton Ballsy faktycznie nieźle zastępują świąteczne oświetlenie. Z kominkiem mam właśnie taki plan, choć kwiatki w tamtym pokoju odpadają (za ciemno niestety), ale coś wiosennego na pewno się znajdzie.

      Usuń
  2. U nas kiedyś choinka stała prawie do Wielkanocy :D A co tam, kto zabroni?:) Atrapa kominka wygląda pięknie. Czekam z niecierpliwością na tutorial. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! Czemu by nie mieć bombek i światełek podczas śniadania Wielkanocnego ;-) Zwłaszcza, że i w kwietniu zdarza się zimowa pogoda.

      Usuń
  3. Cudowna obudowa na kaloryfer w sypialni!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Na pewno będzie o niej osobny wpis.

      Usuń
  4. Cóż to za tradycja, która każe rozbierać choinkę w terminie do 2 stycznia? Ja słyszałam, że drzewko może stać do Trzech Króli, czyli do 6.01. Aż zaraz to wygoogluję :-)

    PS Zakochałam się w Twojej doniczce z buźką.

    Pozdrawiam, Ania z D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ania, do 2 lutego ;-) 2 stycznia to my pierniczki piekliśmy. A doniczka banalna do zrobienia, wystarczy czarny pisak typu sharpie ;-)

      Usuń
  5. Ja też piekłam pierniczki "po fakcie", ale smakowały tak samo dobrze :) Z ozdobami już dawno się pożegnałam i czekam teraz z niecierpliwością na wiosnę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pierniczki chyba tak już mają, że zawsze smakują dobrze ;-) U nas ostatecznie ozdoby zostały i pewnie jeszcze trochę choinka będzie stała :D

      Usuń
  6. Ja zwykle choinki pozbywam się na początku lutego, później 2-3 tygodnie mieszkanie "odpoczywa" od świątecznego wystroju i nadchodzi czas na wiosenno-wielkanocne ozdoby :)

    OdpowiedzUsuń